Thunderbolt to zdecydowanie jeden z najciekawszych interfejsów, jakie pojawiły się w ostatnich latach w sprzęcie komputerowym – moim zdaniem wciąż trochę niedoceniany przez zwykłych użytkowników. Technicznie rzecz biorąc, Thunderbolt jest interfejsem szeregowym, co oznacza, że dane przesyłane są jednym strumieniem, a nie wieloma równoległymi liniami jak np. w dawnych portach drukarkowych. Do tego dochodzi dwukierunkowość – czyli dane mogą być wysyłane i odbierane jednocześnie (full duplex), co jest szczególnie ważne przy pracy z profesjonalnymi urządzeniami audio/wideo czy zewnętrznymi dyskami SSD, gdzie transfer musi być szybki i niezawodny. No i ta przewodowość – Thunderbolt korzysta z kabli, żeby zapewnić odpowiednią przepustowość i stabilność, a jednocześnie eliminuje opóźnienia typowe dla rozwiązań bezprzewodowych. W praktyce, to właśnie dzięki tej technologii możliwe jest np. podłączenie kilku monitorów 4K albo stacji dokującej do jednego laptopa za pomocą pojedynczego kabla. Thunderbolt opiera się na standardach opracowywanych wspólnie przez Intela i Apple, a obecnie trwają prace nad wersją Thunderbolt 5, która jeszcze bardziej zwiększa szybkość i liczbę obsługiwanych kanałów. Niezłe jest też to, że Thunderbolt obsługuje protokoły PCI Express i DisplayPort, więc daje ogromną elastyczność. Dla mnie to taki swiss army knife w świecie złącz komputerowych.
W praktyce, temat interfejsów komputerowych jest pełen mitów i nieporozumień, zwłaszcza jeśli chodzi o takie technologie jak Thunderbolt. Bardzo łatwo pomylić pojęcia związane z transmisją szeregową i równoległą – kiedyś to miało ogromne znaczenie, dziś prawie wszystko idzie w stronę szeregowych połączeń ze względu na większą efektywność i prostszą integrację w urządzeniach. Thunderbolt od samego początku był projektowany jako interfejs szeregowy, co oznacza, że przesyła dane jednym kanałem, ale z bardzo dużą szybkością. Pojęcie „asynchroniczności” bywa mylone – Thunderbolt używa transmisji synchronicznej, gdzie dane są przesyłane w określonych ramach czasowych, zapewniając przewidywalność transferu. Niektórzy kojarzą Thunderbolt z bezprzewodowością, pewnie przez fakt, że obecnie mnóstwo urządzeń komunikuje się bez kabli, ale Thunderbolt bazuje na fizycznych przewodach, głównie USB-C od wersji 3 wzwyż, aby zagwarantować odpowiednią przepustowość. Jeśli chodzi o liczbę kanałów, Thunderbolt od wersji 3.0 zapewnia dwa kanały transmisji, przy czym każdy z nich obsługuje zarówno wejście, jak i wyjście danych (dwukierunkowość, czyli full duplex). To zupełnie inny poziom niż zwykłe USB czy nawet starsze FireWire. W branży przyjęło się, że łączność przewodowa daje większą niezawodność i niższe opóźnienia, co jest kluczowe np. przy pracy z profesjonalnym sprzętem audio czy montażu wideo. W sumie, typowe błędy to mylenie pojęć transmisji szeregowej z równoległą, nieprawidłowe utożsamianie Thunderbolt z technologiami bezprzewodowymi oraz nieuwzględnianie dwukierunkowości transmisji. Bez zrozumienia tych podstaw trudno dobrze wykorzystać potencjał tej technologii – moim zdaniem warto o tym pamiętać podczas pracy z nowoczesnym sprzętem.