Błędy zapisu i odczytu dysku to chyba najbardziej klasyczny sygnał, że twardy dysk się kończy. Sam miałem kiedyś taki przypadek – komputer ni stąd, ni zowąd zaczął wyświetlać komunikaty o nieudanym zapisie plików albo o uszkodzonych sektorach. To wszystko wynika z faktu, że powierzchnie magnetyczne w dysku twardym z czasem się zużywają, a głowice mają coraz większy problem z poprawnym odczytem i zapisem danych. Takie błędy mogą objawiać się wolniejszym działaniem systemu, znikającymi plikami albo nawet nieoczekiwanymi restartami. Fachowcy z branży IT od razu zalecają w takiej sytuacji wykonanie kopii zapasowej danych i najlepiej wymianę dysku, zanim będzie za późno. Standardy takie jak S.M.A.R.T. (Self-Monitoring, Analysis and Reporting Technology) używane są w nowoczesnych dyskach właśnie do monitorowania takich sytuacji – raportują wzrost liczby błędów odczytu/zapisu, co jest jasnym wskaźnikiem fizycznego zużycia nośnika. Moim zdaniem, jeżeli ktoś zauważy regularne komunikaty o błędach podczas pracy na plikach lub problem z kopiowaniem – nie ma na co czekać, trzeba działać. To praktyczna wiedza, która przydaje się każdemu informatykowi, zwłaszcza w serwisie komputerowym czy przy dużych projektach firmowych – szybkie rozpoznanie takich objawów pozwala uniknąć utraty ważnych danych.
W tym pytaniu dość łatwo się pomylić, bo niektóre z wymienionych komunikatów i sygnałów można spotkać podczas różnych problemów ze sprzętem. Jednak warto dokładnie wiedzieć, co oznacza każdy z nich. Komunikat „Diskette drive A error” w praktyce dotyczy napędu dyskietek, który dziś jest raczej rzadkością, ale dawniej często pojawiał się przy problemach z podłączeniem lub uszkodzeniem napędu typu FDD. To nie ma związku z twardym dyskiem. Z kolei „CMOS checksum error” informuje o błędach w pamięci CMOS – czyli tej, która przechowuje ustawienia BIOS/UEFI, takie jak data czy sekwencja bootowania. Pojawienie się takiego komunikatu najczęściej oznacza rozładowaną baterię na płycie głównej lub problem z samą pamięcią, a nie z dyskiem twardym. Trzy krótkie sygnały dźwiękowe podczas uruchamiania komputera są zaś kodem POST i zwykle wskazują na awarię pamięci RAM, ewentualnie problem z kartą graficzną, a nie dyskiem. Często ludzie mylą się tutaj, bo każda awaria sprzętu bywa sygnalizowana jakimś komunikatem lub dźwiękiem, ale charakterystyka tych komunikatów jest bardzo ściśle powiązana z konkretnymi podzespołami. Praktyka pokazuje, że typowy użytkownik, który widzi taki komunikat lub słyszy sygnały, często myśli o najgorszym, a tymczasem problem może być zupełnie gdzie indziej. W branży IT uważa się, że tylko powtarzające się błędy zapisu/odczytu bezpośrednio świadczą o zbliżającej się awarii dysku twardego. Pozostałe odpowiedzi wynikają z błędnego skojarzenia objawów z innymi podzespołami. Dlatego tak ważne jest, by nauczyć się rozpoznawać specyficzne symptomy dla każdego typu sprzętu, zamiast polegać na ogólnych komunikatach czy dźwiękach – to kluczowa kompetencja dla każdego, kto poważnie myśli o pracy z komputerami.