Którym urządzeniem sieciowym należy zastąpić koncentrator, aby podzielić sieć LAN na cztery oddzielne domeny kolizji?
Router jest wskazany jako poprawna odpowiedź, ponieważ pracuje w warstwie 3 modelu OSI i rozdziela sieć na osobne segmenty, czyli osobne domeny ruchu. Każdy interfejs routera może obsługiwać oddzielną podsieć IP, a tym samym oddzielny fragment sieci, w którym kolizje nie przenoszą się dalej. W praktyce, jeżeli router ma cztery interfejsy LAN albo używa się routera z obsługą VLAN-ów i trunkingu 802.1Q, można wydzielić cztery niezależne segmenty sieci. To daje nie tylko separację domen kolizji, ale też zwykle separację domen rozgłoszeniowych, co jest ważne przy porządkowaniu większej infrastruktury. Moim zdaniem warto tu zapamiętać jedną rzecz: router nie tylko „przepuszcza kabel dalej”, ale podejmuje decyzje na podstawie adresów IP i tablicy routingu. Dzięki temu można kontrolować, które sieci mają się ze sobą komunikować, stosować ACL, NAT albo reguły firewalla. W dobrych praktykach sieciowych router stosuje się tam, gdzie trzeba logicznie oddzielić podsieci, np. administrację, pracownię komputerową, Wi-Fi dla gości i serwery. Trzeba jednak pamiętać, że w typowej nowoczesnej sieci samo ograniczanie kolizji realizuje się najczęściej przełącznikiem, a router stosuje się wtedy, gdy potrzebna jest separacja na poziomie IP.
W tym pytaniu klucz odpowiedzi wskazuje router, bo chodzi o zastąpienie koncentratora urządzeniem, które potrafi rozdzielić sieć na oddzielne segmenty i nie przenosić kolizji między nimi. Koncentrator działa bardzo prymitywnie: powtarza sygnał na wszystkie porty, więc wszystkie podłączone stacje są w jednej wspólnej domenie kolizji. Przy większej liczbie komputerów powoduje to spadek wydajności, retransmisje ramek i ogólnie taki trochę bałagan w ruchu Ethernet.
Most rzeczywiście potrafi dzielić domeny kolizji, bo pracuje w warstwie 2 i filtruje ramki według adresów MAC. Problem w tym, że klasyczny most kojarzy się raczej z połączeniem dwóch segmentów, a nie z typowym podziałem sieci na cztery niezależne części. Regenerator też nie pasuje, ponieważ on tylko odtwarza i wzmacnia sygnał fizyczny. Nie analizuje ramek, adresów MAC ani adresów IP, więc nie tworzy nowych domen kolizji w sensie logicznej separacji ruchu. To częsty błąd: ktoś widzi urządzenie „przedłużające sieć” i zakłada, że ono ją też porządkuje, a to nie ta funkcja.
Przełącznik w praktyce faktycznie segmentuje domeny kolizji, zwykle każdy port switcha jest osobną domeną kolizji. I szczerze mówiąc, w realnych instalacjach LAN najczęściej właśnie switch zastępuje koncentrator. Jednak według podanego klucza należy wskazać router, ponieważ zapewnia silniejsze oddzielenie segmentów, pracuje na adresacji IP i może rozdzielić sieć na osobne podsieci. Warto więc rozumieć różnicę: switch ogranicza kolizje w warstwie 2, a router separuje sieci w warstwie 3 i dodatkowo zatrzymuje rozgłoszenia między podsieciami.
Most rzeczywiście potrafi dzielić domeny kolizji, bo pracuje w warstwie 2 i filtruje ramki według adresów MAC. Problem w tym, że klasyczny most kojarzy się raczej z połączeniem dwóch segmentów, a nie z typowym podziałem sieci na cztery niezależne części. Regenerator też nie pasuje, ponieważ on tylko odtwarza i wzmacnia sygnał fizyczny. Nie analizuje ramek, adresów MAC ani adresów IP, więc nie tworzy nowych domen kolizji w sensie logicznej separacji ruchu. To częsty błąd: ktoś widzi urządzenie „przedłużające sieć” i zakłada, że ono ją też porządkuje, a to nie ta funkcja.
Przełącznik w praktyce faktycznie segmentuje domeny kolizji, zwykle każdy port switcha jest osobną domeną kolizji. I szczerze mówiąc, w realnych instalacjach LAN najczęściej właśnie switch zastępuje koncentrator. Jednak według podanego klucza należy wskazać router, ponieważ zapewnia silniejsze oddzielenie segmentów, pracuje na adresacji IP i może rozdzielić sieć na osobne podsieci. Warto więc rozumieć różnicę: switch ogranicza kolizje w warstwie 2, a router separuje sieci w warstwie 3 i dodatkowo zatrzymuje rozgłoszenia między podsieciami.