Ploter tnący to zdecydowanie jedno z najważniejszych urządzeń peryferyjnych stosowanych w przemyśle odzieżowym – szczególnie na etapie przygotowania wykrojów ubrań. Takie plotery są wyposażone w specjalne ostrza, które umożliwiają bardzo precyzyjne i powtarzalne wycinanie różnych kształtów z tkanin, skór czy nawet materiałów technicznych. Standardy branżowe wręcz wymagają stosowania automatyzacji tego procesu, bo ręczne wycinanie jest mało wydajne, męczące i generuje sporo odpadów. Plotery tnące pozwalają zoptymalizować zużycie materiału, dzięki czemu produkcja staje się tańsza i bardziej ekologiczna – to się naprawdę liczy, zwłaszcza przy większych zamówieniach. Z mojego doświadczenia wynika, że ploter tnący wyposażony w system CAD znacząco przyspiesza przygotowanie wzorów i umożliwia łatwe wprowadzanie poprawek. Co ciekawe, coraz częściej spotyka się plotery, które nie tylko wycinają, ale też od razu znakują części, co oszczędza sporo czasu na dalszych etapach produkcji. Takie rozwiązania są zgodne z obecnymi trendami Przemysłu 4.0, gdzie liczy się automatyzacja, precyzja oraz szybki czas reakcji na zmiany projektowe. Moim zdaniem, kto raz zobaczył taki ploter w akcji, od razu rozumie, dlaczego to sprzęt niezbędny w profesjonalnej szwalni.
W branży tekstylnej spotyka się różne urządzenia peryferyjne, ale niestety ani ploter atramentowy, ani solwentowy, ani nawet klasyczny ploter kreślący nie nadają się do bezpośredniego wycinania materiału na produkcji odzieżowej. Ploter atramentowy to sprzęt wykorzystywany głównie do wydruku grafik, plakatów czy wzorów na papierze – jego głównym zadaniem jest nanoszenie koloru, a nie cięcie. W szwalniach może się co najwyżej przydać do drukowania szablonów, które później ręcznie wykrawa się z tkaniny, co jednak nie jest już standardem w nowoczesnej produkcji. Ploter solwentowy również służy do druku, jednak używa specjalnych tuszy odpornych na warunki zewnętrzne, dlatego częściej znajdziemy go w reklamie niż w tekstyliach. Niektórzy myślą, że ploter kreślący jest alternatywą, bo rzeczywiście może wykreślać kontury na papierze lub folii, ale nie tnie materiału, a jedynie rysuje linie, które później wymagają ręcznego wycięcia – to rozwiązanie z poprzedniej epoki i dziś rzadko stosowane w przemyśle odzieżowym. Takie pomyłki często wynikają z mylenia funkcji: co innego nanoszenie wzorów, a co innego fizyczne rozcinanie tkanin. W praktyce fabryki odzieżowe stawiają na automatyzację i precyzję, a tu bez konkurencji są właśnie plotery tnące z ostrzem, które radzą sobie z nawet bardzo złożonymi kształtami. Ręczne lub półautomatyczne rozwiązania są po prostu za powolne, nieprecyzyjne i generują sporo strat materiałowych, co jest nie do zaakceptowania przy dużych seriach produkcyjnych. Plotery tnące to dziś branżowy standard i podstawa wydajnej produkcji.