Poprawnie wskazana została warstwa łącza danych i zjawisko, które faktycznie do niej pasuje, czyli nadmierna liczba rozgłoszeń (broadcastów). W modelu ISO/OSI warstwa łącza danych odpowiada m.in. za adresowanie MAC, ramkowanie, wykrywanie kolizji (w starszych technologiach), kontrolę dostępu do medium i obsługę ramek w obrębie jednej domeny rozgłoszeniowej. Rozgłoszenia są wysyłane właśnie na poziomie warstwy 2, do adresu docelowego FF:FF:FF:FF:FF:FF, a przełączniki (switche) przekazują je na wszystkie porty w danym VLAN-ie. Jeśli takich ramek jest za dużo, powstaje tzw. broadcast storm, który potrafi praktycznie sparaliżować sieć lokalną. Stacje robocze i urządzenia sieciowe muszą wtedy przetwarzać ogromną liczbę ramek, co powoduje wysokie obciążenie CPU, opóźnienia, gubienie ramek i ogólnie wrażenie „mulącej” sieci. Z mojego doświadczenia w sieciach biurowych nadmierne broadcasty wynikają często z błędnej konfiguracji protokołów typu STP, źle działających aplikacji rozgłaszających się w sieci lub pętli w topologii. Dobre praktyki mówią jasno: domeny rozgłoszeniowe trzeba ograniczać (VLAN-y), kontrolować ruch za pomocą odpowiednich mechanizmów (np. storm control na switchach) i dbać o poprawną konfigurację protokołów warstwy 2. W nowoczesnych sieciach firmowych projektuje się topologię tak, żeby rozgłoszenia nie zalewały całej infrastruktury, tylko były zamknięte w rozsądnie małych segmentach. To jest właśnie typowy problem i typowe rozwiązania na poziomie warstwy łącza danych – idealny przykład, jak teoria z modelu ISO/OSI przekłada się na praktykę w serwerowni czy małej sieci szkolnej.
W tym pytaniu kluczowe jest dobre skojarzenie typowych problemów z odpowiednią warstwą modelu ISO/OSI. Bardzo często miesza się fizykę sygnału z logiką działania sieci i stąd biorą się nieporozumienia. Tłumienie okablowania i wadliwe okablowanie to klasyczne problemy warstwy fizycznej, czyli pierwszej warstwy modelu. Mówimy tu o jakości przewodu, długości linii, rodzaju użytej skrętki, poprawności zakończeń złączami RJ-45, ekranowaniu, kategorii kabla itd. Jeśli kabel jest za długi, mocno zagięty, słabej jakości albo źle zarobiony, to pojawiają się błędy transmisji, spadek prędkości, a czasem całkowity brak linku. Ale to wciąż jest poziom bitów i sygnałów, nie warstwa łącza danych. Warstwa łącza danych zakłada, że medium fizyczne już działa w miarę poprawnie i zajmuje się ramkami, adresami MAC, dostępem do medium oraz organizacją ruchu w obrębie jednej sieci lokalnej. Podobnie zakłócenie sygnału radiowego jest problemem typowo fizycznym, tylko w eterze zamiast w kablu. Kolizje fal radiowych, interferencje z innymi sieciami Wi-Fi, mikrofalówkami czy urządzeniami Bluetooth wpływają na poziom sygnału, stosunek sygnału do szumu (SNR) i stabilność połączenia. To nadal warstwa fizyczna, nawet jeśli praktycznie odczuwamy to jako „słabe Wi-Fi”. Typowym błędem myślowym jest uznanie, że skoro coś „psuje sieć”, to musi być problem warstwy łącza, bo tam są przełączniki i karty sieciowe. Tymczasem model warstwowy rozdziela odpowiedzialności bardzo precyzyjnie: wszystko, co dotyczy samego sygnału (tłumienie, zakłócenia, moc, medium), ląduje w warstwie fizycznej. Natomiast zbyt duża liczba rozgłoszeń, przeciążenie domeny broadcastowej, burze rozgłoszeniowe czy błędne działanie protokołów typu STP, CDP, VLAN to typowe zagadnienia warstwy 2. Dlatego przy analizie zadań egzaminacyjnych warto za każdym razem zastanowić się: czy opisany problem dotyczy sygnału, czy ramek i adresów MAC. To zwykle szybko naprowadza na właściwą warstwę modelu ISO/OSI.