Poprawnie wskazany został model ML (Management License / Management License – ML), który w przypadku serwera zarządzającego Microsoft oznacza licencjonowanie oparte na tzw. licencjach zarządzanych jednostek. Na schemacie wyraźnie widać Client User ML, Server ML(s) oraz OSE Client ML – czyli różne typy licencji ML przypisanych odpowiednio do użytkownika, serwera oraz środowisk systemu operacyjnego (OSE – Operating System Environment). Kluczowa idea jest taka, że nie licencjonujesz samego serwera zarządzającego „na sztukę”, tylko każdy element, który jest przez ten serwer monitorowany, administrowany lub w inny sposób zarządzany, musi mieć odpowiednią Management License. W praktyce spotkasz to np. przy System Center Configuration Manager, System Center Operations Manager czy innych narzędziach klasy System Center. Administratorzy, planując wdrożenie, muszą policzyć, ile mają serwerów, ile stacji roboczych, ile maszyn wirtualnych i dopiero na tej podstawie dobrać odpowiednią liczbę ML. Moim zdaniem to trochę uciążliwe przy większych środowiskach, ale za to jest dość elastyczne – możesz dokładnie dopasować licencje do tego, co naprawdę zarządzasz. Z punktu widzenia dobrych praktyk licencjonowania w firmie ważne jest, żeby dokumentować, które urządzenia, użytkownicy i OSE są objęte Management Serverem. Dzięki temu przy audycie producenta albo wewnętrznej kontroli nie ma chaosu. Warto też pamiętać, że ML jest innym mechanizmem niż klasyczne CAL-e do Windows Server – CAL dotyczy dostępu do usług serwera, a ML dotyczy zarządzania tymi urządzeniami i systemami. W dobrze zaprojektowanej infrastrukturze sieciowo–serwerowej licencje ML planuje się razem z architekturą usług, zarządzaniem zasobami IT i automatyzacją, bo potem łatwiej skalować środowisko bez łamania warunków licencyjnych. Z mojego doświadczenia w technikum i w praktyce serwisowej, zrozumienie różnicy między ML, CAL, BOX i MOLP naprawdę pomaga uniknąć kosztownych pomyłek przy zakupach oprogramowania.
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie podane skróty dotyczą licencjonowania Microsoftu, ale każdy opisuje zupełnie inny model. Na ilustracji pokazano serwer zarządzający, do którego przypięte są trzy typy licencji: Client User ML, Server ML(s) oraz OSE Client ML. To jednoznacznie wskazuje na koncepcję Management License, czyli właśnie model ML, w którym licencjonuje się jednostki zarządzane przez serwer, a nie sam serwer jako produkt „pudełkowy” czy dostęp użytkowników w stylu CAL. Częsty błąd polega na automatycznym kojarzeniu każdego schematu z użytkownikami i serwerem z licencją CAL (Client Access License). CAL to licencja dostępową – uprawnia użytkownika lub urządzenie do korzystania z usług serwera (np. Windows Server, Exchange Server). Na rysunku jednak nie chodzi o dostęp do usług, tylko o zarządzanie infrastrukturą – monitorowanie, inwentaryzację, wdrażanie aktualizacji. To jest inny model prawny i techniczny, stąd użycie ML zamiast CAL. BOX to z kolei potoczne określenie licencji pudełkowej (FPP – Full Packaged Product). Taka licencja dotyczy sposobu dystrybucji oprogramowania (pudełko, nośnik, klucz), a nie mechanizmu licencjonowania serwera zarządzającego. W kontekście System Center czy innych narzędzi do zarządzania infrastrukturą, licencje BOX praktycznie nie występują w poważnych wdrożeniach firmowych, bo tam standardem są umowy wolumenowe. Stąd pojawia się jeszcze MOLP – Microsoft Open License Program, czyli program licencjonowania grupowego/volumenowego. To jest rodzaj programu zakupu licencji dla firm, szkół, urzędów, a nie sam model naliczania uprawnień dla serwera zarządzającego. Możesz mieć ML kupione w ramach MOLP, ale MOLP nie jest nazwą modelu licencjonowania serwera, tylko nazwą programu handlowego. Typowy błąd myślowy polega na mieszaniu pojęć: forma zakupu (BOX, MOLP) z technicznym modelem licencjonowania (ML, CAL, per core itd.). Warto to sobie jasno poukładać, bo w administracji systemami i przy projektach wdrożeniowych poprawne rozróżnianie tych pojęć jest tak samo ważne, jak znajomość samych systemów operacyjnych czy sieci. Dobre praktyki mówią, żeby zawsze czytać dokumentację Product Terms i opis modeli licencjonowania, a nie opierać się tylko na skrótach i skojarzeniach.