Poprawna odpowiedź to „metadata”, czyli po polsku metadane. Metadane to wszystkie dane, które opisują inne dane. Można powiedzieć, że są to „informacje o informacji”. Przykład z życia: plik zdjęcia JPG. Sam obraz to dane, a takie elementy jak data wykonania, model aparatu, rozdzielczość, lokalizacja GPS, autor – to właśnie metadane zapisane np. w formacie EXIF. Podobnie w świecie WWW: w dokumencie HTML mamy sekcję <head>, a w niej znaczniki <meta>. Te znaczniki nie są wyświetlane użytkownikowi jako treść strony, ale przekazują wyszukiwarkom i przeglądarkom informacje o stronie, np. opis, słowa kluczowe, kodowanie znaków, język. To jest klasyczny przykład metadanych w praktyce. W bazach danych metadane to np. definicje tabel, typy kolumn, klucze główne, indeksy, ograniczenia. System zarządzania bazą danych przechowuje je w tzw. katalogach systemowych. Dzięki temu wie, jak interpretować rekordy, jakie są relacje między tabelami, jakie są dopuszczalne wartości. Bez metadanych dane byłyby po prostu chaotycznym zbiorem bitów, z którego niewiele da się wyciągnąć. W standardach branżowych stosuje się różne schematy metadanych, np. Dublin Core dla zasobów cyfrowych, czy schema.org dla stron internetowych, aby wyszukiwarki lepiej rozumiały zawartość. Z mojego doświadczenia warto od początku myśleć o metadanych jako o czymś, co podnosi jakość systemu: ułatwia wyszukiwanie, integrację, automatyczne przetwarzanie danych. Dobra praktyka jest taka, żeby dla ważnych zasobów (pliki, rekordy w bazie, strony WWW, API) zawsze planować strukturę metadanych: kto utworzył, kiedy, jaki typ, wersja, status. To bardzo pomaga przy utrzymaniu aplikacji, debugowaniu i rozwoju systemu.
Pojęcie z pytania dotyczy bardzo konkretnej rzeczy: danych, które opisują inne dane. W informatyce utrwalił się dla tego termin „metadata” – metadane. To nie jest tylko teoria z książki, ale podstawa działania wyszukiwarek, systemów plików, baz danych czy nawet aparatów w telefonach. Kiedy wybiera się inne określenia, zwykle wynika to z mylenia warstw opisu danych z narzędziami lub językami, w których te dane są przesyłane albo zapisywane. Sformułowanie „databus” odnosi się do zupełnie innej rzeczy. Magistrala danych (data bus) to element architektury sprzętowej lub niskopoziomowej komunikacji, który służy do fizycznego przenoszenia danych między komponentami, np. między procesorem a pamięcią. To kanał przesyłu, a nie opis tych danych. Magistrala nie „wie”, co oznaczają przesyłane bity, ona tylko je transportuje. Dlatego nie można jej traktować jako informacji o innych danych. „Metalanguage” to z kolei język służący do opisywania innych języków. Klasycznym przykładem są formalne metajęzyki używane do definiowania składni, np. BNF czy EBNF. Za ich pomocą opisuje się gramatykę języków programowania lub języków znaczników. To już jest bliżej pojęcia „opis”, ale wciąż dotyczy języków, a nie bezpośrednio danych w sensie rekordów, plików czy zasobów sieciowych. Metajęzyk nie przechowuje informacji o konkretnych danych użytkownika, tylko o strukturze języka, w którym te dane mogą być zapisane. „Markup language”, czyli język znaczników (np. HTML, XML), też bywa mylony z metadanymi, bo rzeczywiście pozwala opisywać strukturę dokumentu, a czasem także dołączać metainformacje. Jednak sam język znaczników to tylko sposób zapisu. To narzędzie, format. Metadanymi mogą być pewne fragmenty dokumentu w tym języku (np. znaczniki <meta> w HTML czy atrybuty w XML), ale nie cały język jako taki. Typowy błąd myślowy polega tutaj na wrzucaniu do jednego worka „wszystkiego, co opisuje coś innego”, bez rozróżniania, czy mówimy o opisie danych, czy o opisie języka lub o kanale transmisji. Z punktu widzenia dobrych praktyk warto jasno rozdzielać te pojęcia: magistrala danych – transport, metajęzyk – opis języka, język znaczników – format zapisu, metadane – informacje o konkretnych danych (pliku, rekordzie, zasobie). Dzięki temu łatwiej projektuje się systemy, dokumentację oraz interfejsy API, bo każdy element pełni swoją wyraźnie określoną rolę.