Tabliczki gliniane to absolutna podstawa, jeśli chodzi o zapisywanie tekstów klinowych, zwłaszcza w Mezopotamii, gdzie tysiące lat temu rozwijało się pismo klinowe. Wszystko opierało się na prostym rylcu z trójkątną końcówką, którym wciskano znaki w jeszcze miękką glinę. Moim zdaniem to w ogóle jeden z ciekawszych przykładów praktycznego podejścia do dokumentowania informacji – tania, lokalnie dostępna glina, brak potrzeby specjalnych narzędzi czy barwników. Po wysuszeniu lub wypaleniu taka tabliczka trzymała treść przez wieki – czasem nawet lepiej niż dzisiejszy papier! Co fajne, do dziś archeolodzy opierają się na tych tabliczkach, gdy próbują zrozumieć prawa, rachunki, literaturę czy zwyczajne notatki z tamtych czasów. Warto pamiętać, że sam zapis za pomocą klinów w glinie był bardzo powiązany z codziennym funkcjonowaniem społeczeństwa, zwłaszcza w handlu i administracji. Standardem było oznaczanie każdej tabliczki charakterystycznymi symbolami, co znacznie ułatwiało przechowywanie i wyszukiwanie informacji. Według mnie, analizowanie takich zabytków to świetny sposób na zrozumienie tego, jak ważna była możliwość trwałego zapisu danych, nawet w tak dawnych czasach. Dobre praktyki branżowe niezmiennie opierają się na wydajności, trwałości i prostocie zapisu – a tabliczki gliniane były pod tym względem naprawdę pionierskie.
W przypadku tekstu zapisanego w postaci klinów, typowym błędem jest skojarzenie tej techniki z materiałami innymi niż glina, na przykład ze zwojami papirusowymi czy pergaminowymi. Choć brzmi to dość logicznie, bo przecież i papirus, i pergamin były dość popularne w starożytności, to jednak zupełnie nie pasowały do techniki pisania rylcem. Zarówno papirus, jak i pergamin wymagały narzędzi typu pędzelek, gęsie pióro lub specjalna pałeczka – tam stosowano tusz lub farbę, żeby nanieść znaki. No i same znaki miały charakter liniowy, a nie klinowy. Zwój papirusowy był raczej domeną Egiptu czy Grecji, gdzie pismo hieroglificzne, później greckie było zapisywane właśnie na papirusie – nie dało się tam wciskać klinów, bo materiał był zbyt kruchy i delikatny. Podobnie zwoje pergaminowe, czyli cienkie, przygotowane ze skóry zwierzęcej arkusze, nadawały się do pisania atramentem, zwłaszcza w średniowieczu. Sądzę, że kodeks rękopiśmienny też czasem myli się z tabliczkami, bo był przełomowy jako forma książki, ale wynaleziono go znacznie później i do kompletnie innych technik zapisu. W kodeksie stosowało się najczęściej pismo łacińskie lub inne alfabety, a nie system klinowy, i tam już raczej korzystano z pióra i atramentu. Moim zdaniem, największy błąd myślowy polega tutaj na utożsamianiu formy „książki” z materiałem czy metodą zapisu, bez zwrócenia uwagi na realia technologiczne. W praktyce to właśnie gliniane tabliczki idealnie nadawały się do pisma klinowego, bo umożliwiały mechaniczne, trwałe naniesienie znaków bez ryzyka ich rozmazania czy starcia. Wszystkie inne formy były po prostu nieodpowiednie do tej technologii.