Strategia kompromisu w negocjacjach polega na tym, że każda ze stron decyduje się na pewne ustępstwa, żeby osiągnąć częściową realizację swoich interesów. To taka metoda, która sprawdza się, gdy nie da się osiągnąć pełnego porozumienia albo obie strony mają tak samo silną pozycję i nie chcą doprowadzić do zerwania rozmów. Kompromis nie jest zwykle idealnym rozwiązaniem, ale pozwala uniknąć konfliktów i utrzymać relacje na przyzwoitym poziomie. Moim zdaniem w codziennym życiu i pracy zawodowej, zwłaszcza tam, gdzie zależy nam na utrzymaniu współpracy, kompromis jest często jedyną realną opcją. W branżowych standardach, szczególnie w negocjacjach handlowych czy projektowych, kompromis uznaje się za uczciwe podejście, które umożliwia sprawne zamykanie tematów, nawet jeśli obie strony muszą z czegoś zrezygnować. Praktyczny przykład? Negocjując warunki umowy, jedna strona może zgodzić się na krótszy termin realizacji, a druga na nieco wyższą cenę – nikt nie jest w pełni zadowolony, ale każdemu coś zostaje. Kompromis to dobry sposób na wyjście z impasu bez eskalacji napięcia, a przy okazji świetnie sprawdza się tam, gdzie liczy się szybkie i rozsądne rozwiązanie.
Wielu osobom mylą się strategie negocjacyjne, szczególnie gdy w grę wchodzą ustępstwa i dążenie do porozumienia. Wybierając unikanie, łatwo przeoczyć fakt, że ta strategia oznacza raczej odsuwanie się od konfliktu, rezygnację z rozmów i niepodejmowanie żadnych działań – to zupełna odwrotność poszukiwania kompromisu. Unikanie stosuje się wtedy, gdy temat nie jest dla nas ważny, czasu jest mało albo nie chcemy się angażować. Z kolei strategia kooperacji, choć brzmi zachęcająco, polega na szukaniu rozwiązań typu wygrana-wygrana (tzw. win-win), gdzie obie strony dostają dokładnie to, czego oczekują, bez konieczności rezygnacji z ważnych interesów. W praktyce jest to najtrudniejsza do osiągnięcia opcja, bo wymaga pełnej otwartości i zaufania. Łagodzenie natomiast to takie zachowanie, gdzie jedna strona często rezygnuje z własnych potrzeb na rzecz drugiej, by tylko utrzymać dobre relacje – to nie kompromis, tylko częściowa kapitulacja. Moim zdaniem podstawowy błąd to postrzeganie kompromisu jako czegoś podobnego do łagodzenia czy kooperacji. Tymczasem kompromis różni się tym, że obie strony ustępują w równym stopniu, a ostateczne rozwiązanie jest wypadkową ich ustępstw. Branżowe doświadczenia pokazują, że błędne rozpoznanie strategii prowadzi do niezadowolenia i niepotrzebnych napięć podczas negocjacji. Warto więc utrwalić sobie, że kompromis to po prostu spotkanie się w połowie drogi – nic więcej, nic mniej.