Przewodnik Bibliograficzny to właściwie jedyne takie oficjalne źródło, które w Polsce ma status urzędowego wykazu druków wydawanych na terytorium RP. Jest przygotowywany przez Bibliotekę Narodową i aktualizowany na bieżąco, co w praktyce czyni go narzędziem pierwszego wyboru dla bibliotekarzy, wydawców czy osób powiązanych z działalnością naukową i dokumentacyjną. Moim zdaniem, korzystanie z Przewodnika Bibliograficznego to w zasadzie taki biblioteczny odpowiednik sprawdzania czegoś w oficjalnych rejestrach państwowych — masz pewność, że informacja jest autoryzowana i zgodna z rzeczywistością. Właśnie dlatego wszystkie poważne procedury związane z ewidencjonowaniem publikacji, przeglądami księgozbiorów czy przygotowywaniem zestawień bibliograficznych opierają się na tym źródle. Co ciekawe, Przewodnik obejmuje różne typy druków, nie tylko książki, ale też broszury, mapy, czasopisma czy inne druki zwarte. To bardzo ułatwia systematyzowanie wiedzy o rynku wydawniczym w Polsce. Branżowe standardy i wytyczne, np. rekomendacje Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich, jasno wskazują na to narzędzie jako podstawowe i wiarygodne. W praktyce, jeśli ktoś zajmuje się katalogowaniem zbiorów lub pisze prace naukowe wymagające precyzyjnej bibliografii, to regularnie sięga właśnie po Przewodnik Bibliograficzny. Z mojego doświadczenia — naprawdę szkoda czasu na inne źródła, jeśli zależy nam na kompleksowości i oficjalności informacji.
W polskim systemie bibliograficznym mamy kilka źródeł, które bywają mylone, ale tylko jedno jest uznawane za oficjalny, urzędowy wykaz druków wydawanych w kraju. Dość często spotyka się przekonanie, że na przykład „Bibliografia polska” spełnia te funkcje, jednak ten tytuł jest już historyczny i nie obejmuje bieżących wydań; stanowi raczej źródło retrospektywne, przydaje się do badań historycznych, a nie do rejestrowania aktualnych druków. Z kolei „Nowe Książki” są czasopismem popularnonaukowym – tam znajdziemy recenzje, publicystykę i zapowiedzi, ale to zupełnie inna bajka niż urzędowa ewidencja wydawnictw. W przypadku „Ruchu Wydawniczego w Liczbach” mamy do czynienia z opracowaniem statystycznym – to świetne narzędzie do analizowania trendów rynkowych, liczby publikacji, danych o nakładach i wydawcach, jednak nie zawiera szczegółowych, oficjalnych wykazów tytułów i opisów bibliograficznych, które są wymagane w profesjonalnym katalogowaniu czy pracy naukowej. Z mojego doświadczenia wynika, że najczęstszym błędem jest mylenie ról tych źródeł – nie każdy rejestr działa jak dokument urzędowy, a kryteria autoryzacji i kompletności są kluczowe w działalności bibliotek, archiwów czy wydawnictw. Jeśli chcemy mieć 100% pewności, że korzystamy z oficjalnej i zawsze aktualnej bazy druków, musimy sięgać po Przewodnik Bibliograficzny, bo tylko on odpowiada standardom krajowym i jest uznawany przez instytucje państwowe. Pozostałe źródła są wartościowe, ale nie spełniają tych rygorystycznych wymagań i nie nadają się do celów formalnych, takich jak sporządzanie oficjalnych zestawień czy prowadzenie ewidencji nowych publikacji.