Technika druku wypukłego, czyli tzw. typografia, to klasyczna metoda używana w poligrafii od wieków. Na tej ilustracji widać czcionki drukarskie, które mają podniesione elementy formujące znak – to właśnie te wypukłe fragmenty stykają się z papierem podczas drukowania. To bardzo charakterystyczne dla tej techniki: materiały drukarskie są wypukłe, a miejsca nieprzeznaczone do odbicia są niżej, przez co nie przenoszą farby. Moim zdaniem to świetna opcja do produkcji wizytówek, zaproszeń czy nawet numerowanych certyfikatów – wciąż stosuje się ją zwłaszcza przy pracach wymagających wyrazistości i efektu trójwymiarowości druku. W branży poligraficznej druk wypukły uznaje się za podstawową technikę do tzw. krótkich serii artystycznych, gdzie efekt dotykowy jest istotny. Co ciekawe, współcześnie wykorzystuje się go także do embossingu, czyli tłoczenia, które daje efekt wypukłości na papierze. Z mojego doświadczenia, jeśli chcesz, żeby litery były dobrze wyczuwalne pod palcami, to właśnie druk wypukły sprawdzi się najlepiej. Warto znać jego zasadę działania, bo pozwala zrozumieć istotę kształtowania matryc i ich praktycznego zastosowania – od prostych pieczątek po złożone kompozycje książek artystycznych. Takie rozwiązanie jest zgodne zarówno z tradycyjnymi standardami, jak i współczesnymi dobrymi praktykami w poligrafii.
W poligrafii bardzo łatwo pomylić techniki druku, szczególnie jeśli nie miało się okazji pracować z oryginalnymi matrycami. Druk sitowy, czyli sitodruk, opiera się na przeciśnięciu farby przez drobną siatkę na podłoże, a sama forma drukarska nie zawiera wypukłości – cała magia dzieje się na płaskiej matrycy zablokowanej w odpowiednich miejscach szablonem. Druk płaski (ofsetowy, litograficzny) bazuje na zasadzie odpychania się wody i tłuszczu – tutaj forma jest całkowicie płaska, a druk zachodzi tam, gdzie nałożona jest farba. Natomiast druk wklęsły, stosowany przy banknotach czy znaczkach, wykorzystuje matryce, gdzie miejsca drukujące są zagłębione, czyli wklęsłe – farba zbiera się w tych zagłębieniach, a następnie jest przenoszona na papier pod dużym naciskiem. Typowym błędem jest utożsamianie widocznych liter czy cyfr z drukiem płaskim lub sitodrukiem, zwłaszcza gdy nie rozpoznaje się charakterystycznej wypukłej formy. W przypadku druku wypukłego wszystko opiera się na tym, że to właśnie fragmenty wystające z matrycy przyjmują farbę i odbijają się na papierze. Z mojego doświadczenia wynika, że wielu uczniów myli się, bo skupia się na gotowym wydruku, nie analizując samej formy drukarskiej. Praktyka pokazuje jednak, że dobra znajomość budowy i działania matryc jest kluczowa, szczególnie jeśli później planuje się pracę z różnymi technikami poligraficznymi. Przy analizie takich ilustracji zawsze warto „zajrzeć pod spód”, czyli zobaczyć czy element drukujący jest wypukły, wklęsły czy płaski – to najprostszy sposób na odróżnienie tych metod zgodnie z branżowymi standardami.