Prawidłowy zapis strony w przypisach to „s. 55.” – właśnie w tej formie. W praktyce, skrót „s.” oznacza „strona” i jest to uznany standard we wszystkich polskich normach dotyczących bibliografii, np. PN-ISO 690. Taki zapis jest najczytelniejszy dla odbiorcy i pozwala jednoznacznie stwierdzić, o którą stronę chodzi. Moim zdaniem to często pomijany detal, ale jednak bardzo ważny, zwłaszcza w pracach dyplomowych czy jakiejkolwiek dokumentacji naukowej. Sam się kiedyś zastanawiałem, czy nie dodać odwrotnie, czyli „55 s.”, ale wtedy wygląda to nienaturalnie i nieprofesjonalnie. W bibliografii czy przypisach zawsze stawiamy „s.” przed numerem strony i na końcu kropkę, bo to skrót. Przykład praktyczny: jeśli cytujesz informację z książki, np. „Nowak A., Wstęp do historii, Warszawa 2020, s. 55.” – każdy promotor od razu przyjmie to bez uwag. Warto zapamiętać, że dla zakresu stron piszemy „ss.”, np. „ss. 55-58.”, ale dla jednej strony tylko „s.”. Trzymanie się tych zasad ułatwia później czytelność pracy i nie budzi wątpliwości podczas weryfikacji źródeł. To taki drobiazg, który potrafi zrobić wrażenie na czytelniku – porządek w przypisach świadczy o dbałości o detale.
Wielu osobom może się wydawać, że numer strony można zapisać na kilka różnych sposobów, jednak warto trzymać się przyjętych standardów, żeby uniknąć nieporozumień i niepotrzebnych poprawek w dokumentacji. Zapis „55 s.” nie jest poprawny, ponieważ zgodnie z polskimi normami i regułami edytorskimi zawsze najpierw umieszczamy skrót „s.” (od „strona”), a dopiero potem numer strony. Obrócenie tej kolejności bywa mylące i wygląda nieprofesjonalnie, szczególnie gdy oceniają nas osoby przywiązujące wagę do detali redakcyjnych. Wielu uczniów popełnia ten błąd, bo logicznie wydaje się, że najpierw podajemy liczbę, a potem jednostkę, jak w matematyce – ale tu akurat jest odwrotnie. Z kolei zapis „ss.55.” sugeruje, że chodzi o więcej niż jedną stronę, bo „ss.” jest skrótem od „strony” w liczbie mnogiej, stosowanym przy podawaniu zakresu, np. „ss. 55-60”. Użycie „ss.” przy pojedynczej stronie to błąd rzeczowy – wygląda, jakby autor nie wiedział, ile cytuje. Jeszcze inną pomyłką jest „55 ss.”, bo tutaj nie dość, że kolejność jest błędna (numer przed skrótem), to jeszcze mamy liczbę mnogą bez sensu kontekstowo. Widać, że ktoś się zasugerował np. zapisami z języka angielskiego, gdzie czasem zdarzają się inne zwyczaje bibliograficzne, ale polskie normy są jednoznaczne. W pracy technicznej czy naukowej, takie błędy formalne mogą wpłynąć na ocenę końcową czy nawet budzić wątpliwości co do rzetelności źródeł. Z mojego doświadczenia wynika, że lepiej raz zapamiętać poprawny schemat i stosować go konsekwentnie, niż potem tłumaczyć się z drobnych nieścisłości. Profesjonalizm w takich detalach naprawdę procentuje przy większych projektach i w pracy zespołowej.