Reguła handlowa zawarta w umowie pomiędzy stronami, określająca zobowiązanie sprzedającego do postawienia towaru do dyspozycji kupującego na terenie odbiorcy (np. w zakładzie), nazywana jest formułą
A. free on board.
B. franco.
C. free Carrier.
D. ex works.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2014 (arkusz A.30-X-14.01).
Formuła franco oznacza, że sprzedający zobowiązuje się dostarczyć towar do miejsca wskazanego przez kupującego, najczęściej na teren odbiorcy, np. do jego zakładu, magazynu albo rampy przyjęć. W praktyce mówi się często franco magazyn odbiorcy albo franco zakład kupującego. Sens jest taki, że koszty dowiezienia towaru do tego miejsca ponosi sprzedający, a kupujący otrzymuje towar już postawiony do dyspozycji u siebie. Moim zdaniem to jedna z tych formuł, które warto kojarzyć bardzo praktycznie: kto płaci za transport i gdzie fizycznie kończy się obowiązek sprzedawcy. W dokumentach handlowych trzeba jednak dokładnie dopisać miejsce dostawy, bo samo słowo franco bywa za mało precyzyjne. Dobra praktyka branżowa mówi, żeby w umowie określić też moment przejścia ryzyka, kto odpowiada za rozładunek, ubezpieczenie, awizację dostawy i dokumenty przewozowe. W handlu międzynarodowym częściej stosuje się precyzyjne reguły Incoterms 2020, np. DAP lub DDP, ale w obrocie krajowym termin franco nadal jest spotykany. Dla magazynu oznacza to, że odbiorca powinien być gotowy na przyjęcie dostawy, kontrolę ilościową i jakościową oraz potwierdzenie odbioru, a sprzedający organizuje przewóz do wskazanego miejsca.
W tym pytaniu łatwo pomylić kilka podobnie brzmiących określeń, bo wszystkie dotyczą dostawy towaru, transportu i podziału obowiązków między sprzedającym a kupującym. Free Carrier, czyli FCA, nie oznacza dostarczenia towaru na teren odbiorcy jako końcowego miejsca dostawy. W tej regule sprzedający przekazuje towar przewoźnikowi wskazanemu przez kupującego w określonym miejscu. Może to być magazyn sprzedawcy, terminal albo inne uzgodnione miejsce, ale sedno jest inne: chodzi o wydanie przewoźnikowi, a nie o dowiezienie towaru do zakładu kupującego. Ex works, czyli EXW, działa jeszcze bardziej po stronie kupującego. Sprzedający tylko udostępnia towar u siebie, np. w swoim zakładzie lub magazynie, a organizacja transportu, załadunek w wielu interpretacjach praktycznych, koszty i ryzyka szybko przechodzą na kupującego. To jest prawie odwrotność sytuacji opisanej w pytaniu. Free on board, czyli FOB, dotyczy głównie transportu morskiego i wodnego śródlądowego. Sprzedający dostarcza towar na statek w porcie załadunku, więc ta formuła nie pasuje do zwykłego dowozu na teren odbiorcy, np. pod rampę magazynu. Typowy błąd myślowy polega na tym, że słowo free kojarzy się z darmową dostawą do kupującego. A w logistyce tak to nie działa. Trzeba patrzeć na punkt dostawy, przejście kosztów i ryzyka. Formuła franco najlepiej oddaje sytuację, w której sprzedający ma dowieźć towar do miejsca odbiorcy i tam postawić go do dyspozycji kupującego.