Jeden wyrób gotowy składa się z 3 elementów N i 4 elementów G. Ile wyrobów gotowych można zmontować z 300 elementów N i 200 elementów G?
A. 300 sztuk.
B. 100 sztuk.
C. 200 sztuk.
D. 50 sztuk.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz A.30-SG-20.01).
W tym zadaniu kluczowe jest zauważenie, że wyrób gotowy jest montowany według konkretnej struktury materiałowej, czyli czegoś podobnego do BOM, po polsku często mówi się zestawienie materiałowe. Jeden wyrób wymaga 3 elementów N oraz 4 elementów G. Nie wystarczy więc sprawdzić, którego materiału jest więcej w magazynie, tylko trzeba ustalić, który składnik ogranicza produkcję. Z 300 elementów N można byłoby teoretycznie zmontować 100 wyrobów, bo 300 : 3 = 100. Z 200 elementów G można zmontować tylko 50 wyrobów, bo 200 : 4 = 50. Ostatecznie decyduje mniejsza wartość, czyli 50 sztuk. To jest klasyczny przykład wąskiego gardła materiałowego. W praktyce magazynowej i produkcyjnej takie obliczenia są bardzo ważne przy kompletacji komponentów na zlecenie produkcyjne, planowaniu zapasów i pracy systemów MRP/ERP. Moim zdaniem to jedno z tych zadań, które wygląda prosto, ale dobrze sprawdza logistyczne myślenie: nie liczymy maksymalnie z jednego materiału, tylko z całego kompletu. Dobra praktyka branżowa mówi, żeby przed uruchomieniem montażu sprawdzić dostępność wszystkich pozycji materiałowych, jednostki miary, ewentualne braki oraz zapas bezpieczeństwa. Gdyby ktoś przygotował tylko 300 elementów N i nie zauważył ograniczenia po stronie G, na produkcji szybko powstałby przestój, a tego raczej każdy magazyn i dział planowania chce uniknąć.
W tym zadaniu łatwo wpaść w pułapkę patrzenia tylko na jedną pozycję magazynową albo na samą liczbę dostępnych elementów. Odpowiedzi typu 300 sztuk lub 200 sztuk wynikają zwykle z myślenia, że liczba elementów w magazynie przekłada się bezpośrednio na liczbę gotowych wyrobów. Tak jednak nie działa montaż. Wyrób gotowy nie składa się z jednego elementu, tylko z zestawu komponentów w określonych proporcjach: 3 sztuki N i 4 sztuki G na jeden komplet. Dlatego trzeba sprawdzić wydajność każdego składnika osobno. Same elementy N pozwalają na 100 kompletów, bo 300 : 3 = 100, ale elementy G pozwalają tylko na 50 kompletów, bo 200 : 4 = 50. Produkcja zatrzyma się więc na komponencie G, który jest materiałem ograniczającym. Odpowiedź 100 sztuk też jest kusząca, bo poprawnie wykorzystuje liczbę elementów N, ale pomija drugi warunek materiałowy. To typowy błąd przy analizie zestawień materiałowych BOM: sprawdza się jeden składnik, a nie całą strukturę wyrobu. W logistyce i zarządzaniu zapasami takie podejście może prowadzić do fałszywego planu produkcji, złej kompletacji, braków na stanowisku montażowym i niepotrzebnych przestojów. Z mojego doświadczenia najlepiej zawsze liczyć maksymalną liczbę wyrobów dla każdego komponentu, a potem wybrać najmniejszy wynik. To prosta metoda, ale bardzo zgodna z praktyką MRP i dobrą organizacją pracy magazynu produkcyjnego.