W którym punkcie rozdzielającym zapasy umieszczone są najbliżej konsumenta?
A. Montaż na zamówienie
B. Produkcja na magazyn
C. Produkcja na zamówienie
D. Kupno i produkcja na zamówienie
W tym pytaniu kluczowe jest pojęcie punktu rozdzielającego zapasy, czyli miejsca w łańcuchu dostaw, gdzie kończy się produkcja lub zaopatrzenie oparte na prognozie, a zaczyna realizacja konkretnego zamówienia klienta. Przy modelu produkcja na magazyn zapas jest ulokowany najbliżej konsumenta, bo firma wytwarza gotowe wyroby wcześniej i utrzymuje je jako zapas wyrobów gotowych w magazynie centralnym, regionalnym, sklepie albo centrum dystrybucji. Klient nie czeka wtedy na zakup komponentów, produkcję czy montaż, tylko odbiera produkt z dostępnego stanu. W praktyce dotyczy to np. napojów, podstawowej chemii gospodarczej, popularnych części zamiennych albo produktów FMCG. Moim zdaniem to najprostszy przykład pokazujący, że wysoka dostępność kosztuje: trzeba utrzymywać zapas, kontrolować rotację, pilnować FIFO/FEFO i dobrze prognozować popyt. Dobra praktyka branżowa mówi, żeby taki model stosować dla wyrobów standardowych, szybko rotujących i przewidywalnych, bo inaczej łatwo o nadmierne stany magazynowe, starzenie się zapasu i zamrożenie kapitału.
Błędne odpowiedzi wynikają zwykle z pomylenia bliskości zapasu względem klienta z elastycznością produkcji. Modele realizacji na zamówienie faktycznie pozwalają lepiej dopasować produkt do potrzeb odbiorcy, ale zapasy nie są wtedy ulokowane najbliżej konsumenta. W podejściu kupno i produkcja na zamówienie firma może nawet nie mieć jeszcze materiałów wejściowych, dopóki klient nie złoży zamówienia. Punkt rozdzielający znajduje się więc bardzo daleko w górę łańcucha dostaw, bliżej dostawców surowców niż rynku końcowego. To daje małe ryzyko niesprzedanego zapasu, ale wydłuża czas realizacji. Produkcja na zamówienie oznacza, że materiały lub komponenty mogą być dostępne, lecz wyrób gotowy powstaje dopiero po przyjęciu zlecenia. Taki układ spotyka się np. przy maszynach, meblach niestandardowych albo produktach konfigurowanych technicznie. Zapasy są tu raczej na poziomie materiałów, nie gotowych produktów przy kliencie. Montaż na zamówienie jest już bliżej rynku, bo firma trzyma moduły, półprodukty lub podzespoły i dopiero składa z nich finalny wyrób. Nadal jednak nie jest to zapas gotowego towaru oczekujący w kanale dystrybucji. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro montaż na zamówienie brzmi szybko, to uznaje się go za najbliższy konsumentowi. A w logistyce patrzymy dokładniej: gdzie fizycznie znajduje się zapas i w jakiej postaci. Najbliżej klienta jest zapas wyrobu gotowego w modelu produkcji na magazyn, bo produkt można od razu kompletować, wydać i dostarczyć.