U pacjenta z przykurczem wyprostnym stawu łokciowego należy wykonać masaż
W przykurczu wyprostnym stawu łokciowego problem polega na tym, że staw ma tendencję do ustawiania się w wyproście, a zgięcie jest ograniczone. Dlatego logiczne i zgodne z praktyką jest działanie dwutorowe: pobudzić zginacze stawu łokciowego oraz rozluźnić prostowniki. Zginacze, czyli m.in. mięsień dwugłowy ramienia, ramienny i ramienno-promieniowy, powinny dostać bodziec aktywizujący: bardziej energiczne głaskanie, rozcieranie, ugniatanie, ewentualnie delikatne oklepywanie, oczywiście bez przesady. Prostowniki, głównie mięsień trójgłowy ramienia i mięsień łokciowy, traktujemy technikami obniżającymi napięcie: spokojne głaskanie, powolne ugniatanie, łagodne rozcieranie, wibracja podłużna. Moim zdaniem to jest bardzo praktyczna zasada: rozluźniamy to, co utrwala nieprawidłowe ustawienie, a pobudzamy antagonistów, którzy pomagają odzyskać ruch przeciwny. W dobrych standardach pracy najpierw ocenia się zakres ruchu, bolesność, napięcie tkanek i ewentualne przeciwwskazania. Masaż nie powinien być agresywny, zwłaszcza przy ograniczonej ruchomości po urazie, unieruchomieniu albo zmianach przeciążeniowych. Najlepiej łączyć go z ćwiczeniami czynnymi zginania łokcia, delikatnym stretchingiem prostowników i pracą nad funkcją ręki, bo sam masaż rzadko załatwia całą sprawę.
Przy takim pytaniu łatwo pomylić się przez zbyt ogólne rozumienie słowa przykurcz. Nie chodzi tu o to, żeby automatycznie rozluźnić wszystkie mięśnie wokół stawu albo pobudzić wszystkie grupy mięśniowe. W przykurczu wyprostnym łokieć jest utrwalany w kierunku wyprostu, więc nadmierne napięcie lub skrócenie dotyczy przede wszystkim grupy prostowników. Jeżeli w takiej sytuacji pobudzimy prostowniki, możemy jeszcze bardziej wzmacniać wzorzec, który i tak ogranicza pacjentowi zgięcie. To jest częsty błąd myślowy: skoro staw jest sztywny, to trzeba go ogólnie pobudzić. No właśnie nie zawsze. Masaż powinien być dobrany kierunkowo do zaburzenia napięcia mięśniowego i do celu terapii. Rozluźnianie zarówno zginaczy, jak i prostowników może zmniejszyć ogólne napięcie, ale nie koryguje przewagi jednej grupy mięśniowej nad drugą. Z kolei pobudzanie obu grup naraz jest mało celowe, bo nie pomaga w przywróceniu równowagi mięśniowej przy konkretnym ustawieniu przykurczowym. Błędne jest też pobudzanie prostowników przy jednoczesnym rozluźnianiu zginaczy, bo taki schemat pasowałby bardziej do sytuacji odwrotnej, czyli problemu z utrzymaniem wyprostu albo przykurczu zgięciowego. W praktyce masażysta powinien myśleć funkcjonalnie: jaki ruch jest ograniczony, która grupa mięśniowa utrwala ustawienie, a która wymaga aktywizacji. Przy łokciu trzeba pamiętać o roli mięśnia trójgłowego ramienia jako głównego prostownika oraz o zginaczach, takich jak mięsień dwugłowy ramienia, ramienny i ramienno-promieniowy. Dobre postępowanie to spokojne obniżanie napięcia prostowników oraz pobudzenie zginaczy, najlepiej połączone z ćwiczeniami i kontrolą zakresu ruchu, a nie działanie trochę na oślep.