Automatyczna kalibracja 100‑metrowa musi być wykonywana w czasie jazdy właśnie po to, żeby system „złapał” realne warunki pracy maszyny, czyli m.in. poślizg kół. W praktyce terminal liczy impulsy z czujnika prędkości lub z radaru, porównuje je z faktycznie przejechanym odcinkiem 100 m i na tej podstawie przelicza współczynnik długości drogi. Gdy ciągnik jedzie po polu, zawsze występuje poślizg – większy na miękkiej glebie, mniejszy na utwardzonej drodze – i to właśnie musi zostać uwzględnione, żeby później dawki wysiewu, oprysku albo prowadzenie automatyczne były możliwie precyzyjne. Moim zdaniem najważniejsze jest zrozumienie, że kalibracja „z papieru” albo na postoju daje ładne cyferki, ale nie odzwierciedla rzeczywistej pracy. Dobre praktyki producentów terminali i systemów automatycznego prowadzenia (np. w instrukcjach Trimble, John Deere, Topcon) jasno wskazują: kalibrację drogi i prędkości wykonuje się w czasie jazdy na prostym odcinku, najlepiej w warunkach zbliżonych do typowej pracy w polu. Wtedy system uwzględnia poślizg, uśrednia błędy i później dokładniej wylicza przebyty dystans oraz prędkość roboczą. Przekłada się to bezpośrednio na dokładność map aplikacyjnych, sterowania dawką, a nawet na prawidłowe działanie funkcji Section Control i prowadzenia równoległego.
Wokół kalibracji 100‑metrowej krąży kilka typowych nieporozumień, które łatwo zrozumieć, bo na pierwszy rzut oka brzmią logicznie. Wiele osób myśli, że skoro system mierzy odległość, to można go spokojnie skalibrować na postoju, wpisując dane z opon albo z dokumentacji. Problem w tym, że w realnej pracy maszyna nigdy nie porusza się w warunkach „idealnych”. Koła ulegają ugięciu, opony wpadają w glebę, pojawia się poślizg wzdłużny i poprzeczny, a do tego dochodzą nierówności terenu. Kalibracja wykonana na postoju nie ma jak uwzględnić tych zjawisk, bo czujnik prędkości czy czujnik impulsów nie „widzi” ruchu. To powoduje, że później system zlicza drogę teoretyczną, a nie rzeczywistą. Drugi błąd myślowy to przekonanie, że dobra kalibracja powinna wyeliminować poślizg, czyli że „nie uwzględnia poślizgu” brzmi jak coś pozytywnego. W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie: poślizg jest nieuniknioną częścią pracy ciągnika i trzeba go zmierzyć, a nie ignorować. Jeżeli system nie bierze go pod uwagę, to przy każdym większym obciążeniu albo gorszych warunkach glebowych zaczyna się rozjeżdżać prędkość robocza, powierzchnia obrobiona oraz dawki nawozu czy środka ochrony roślin. To dlatego dobrą praktyką, opisywaną w instrukcjach większości producentów, jest kalibracja w czasie jazdy po odmierzonej taśmą odległości 100 m, najlepiej w typowych dla gospodarstwa warunkach polowych. Dzięki temu terminal wprowadza do obliczeń rzeczywisty poślizg i później dokładniej wylicza drogę, co przekłada się na precyzyjniejsze prowadzenie równoległe, poprawne działanie Section Control i ogólnie stabilniejszą pracę wszystkich funkcji zależnych od prędkości i dystansu.