Czujnik tensometryczny to dokładnie ten typ czujnika, który stosuje się w wozach paszowych do pomiaru obciążenia, czyli masy mieszanki. W praktyce montuje się tzw. belki tensometryczne (load cell) między ramą wozu a osią lub między ramą a dyszlem. Pod obciążeniem metalowy element czujnika minimalnie się odkształca, a naklejony na nim tensometr foliowy zmienia swoją rezystancję. Ta zmiana jest mierzona w układzie mostka Wheatstone’a i przeliczana przez elektronikę na kilogramy lub tony. Z mojego doświadczenia w technice rolniczej to jest dziś standard branżowy – praktycznie wszystkie profesjonalne wozy paszowe, także te współpracujące z systemami zdalnego ważenia, pracują właśnie na tensometrach. Taki czujnik jest odporny mechanicznie, dobrze znosi uderzenia, wibracje, pracę w kurzu, wilgoci i zmiennych temperaturach, oczywiście pod warunkiem prawidłowego montażu i okresowej kalibracji. W systemach zdalnego ważenia sygnał z kilku belek tensometrycznych jest sumowany w sterowniku, a następnie przesyłany do terminala w ciągniku, komputera w biurze czy nawet do chmury przez moduły radiowe lub GSM. Dobre praktyki mówią o regularnej kalibracji takiego układu z użyciem wzorcowych obciążeń, sprawdzaniu przewodów i złączy oraz pilnowaniu, żeby belki nie były zablokowane mechanicznie (np. przez brud, spawy, klinujące elementy), bo wtedy pomiar zaczyna „kłamać”. Tensometry pozwalają też na rejestrowanie historii zadawania pasz dla poszczególnych grup zwierząt, co potem wykorzystuje się do analizy żywienia i optymalizacji kosztów produkcji.
W tego typu zastosowaniach, jak wozy paszowe z systemem zdalnego ważenia, kusi, żeby pomyśleć o różnych nowoczesnych czujnikach: optycznych, indukcyjnych czy nawet podczerwieni. Problem w tym, że fizycznie mierzymy tutaj obciążenie konstrukcji, czyli siłę/mase, a nie obecność obiektu przed czujnikiem czy zmianę pola elektromagnetycznego. Czujniki podczerwieni kojarzą się z bramkami, licznikami przejazdów, czujnikami obecności czy pomiarem temperatury bezkontaktowej. W wozie paszowym zupełnie nas nie interesuje, czy nad czujnikiem jest akurat materiał, tylko ile waży cała mieszanka spoczywająca na ramie. IR nie nadaje się do takiego zadania, bo nie mierzy odkształcenia ani siły, tylko promieniowanie. Indukcyjne czujniki świetnie sprawdzają się przy detekcji elementów metalowych, kontroli położenia, zliczaniu obrotów wałów czy kół zębatych. Działają na zasadzie zmiany pola elektromagnetycznego w pobliżu metalu. W praktyce rolniczej używa się ich np. do sygnałów prędkości, położenia elementów roboczych, ale absolutnie nie do precyzyjnego ważenia kilku ton paszy. Z kolei czujniki optyczne są dobre do zliczania worków na taśmie, kontroli przesłonięcia wiązki, pozycjonowania, a w bardziej zaawansowanych wersjach do skanowania roślin. Jednak są bardzo wrażliwe na kurz, brud, wilgoć i zmienną przezroczystość materiału. W środowisku wozu paszowego panowałby dla nich totalny dramat: pył, resztki paszy, uderzenia mechaniczne. Typowym błędem myślowym jest tu mieszanie pojęcia „czujnik w maszynie rolniczej” z „dowolny nowoczesny czujnik”. W praktyce inżynierskiej dobiera się technikę pomiaru do wielkości fizycznej: dla masy i obciążenia konstrukcji najbardziej racjonalny, sprawdzony od lat i zgodny z dobrą praktyką jest czujnik tensometryczny, czyli belka tensometryczna, a nie optyka, indukcja czy podczerwień.