Poprawnie powiązujesz te czujniki z systemem mapowania plonu. W nowoczesnych kombajnach systemy yield mappingu potrzebują kilku kluczowych danych jednocześnie: ilości zebranego ziarna (objętość lub masa), prędkości jazdy maszyny, szerokości roboczej hedera oraz informacji, czy zespół żniwny jest aktualnie w pracy (położenie zespołu żniwnego – podniesiony/opuszczony). Na tej podstawie komputer pokładowy oblicza chwilowy plon z jednostki powierzchni i przypisuje go do konkretnej pozycji GPS na polu. W efekcie powstaje mapa plonu, czyli przestrzenny rozkład wydajności uprawy. W praktyce wygląda to tak, że podczas przejazdu kombajnu czujnik masy ziarna (często oparty na tensometrze lub czujniku objętościowym w podajniku ziarnowym) rejestruje strumień ziarna, równocześnie terminal zbiera dane z odbiornika GNSS, z czujnika prędkości jazdy oraz z czujnika położenia hedera. Jeśli heder jest podniesiony, system wie, że kombajn nie żnie i nie zapisuje danych plonowania, co jest podstawową dobrą praktyką przy kalibracji i eksploatacji tych systemów. Moim zdaniem to jeden z ważniejszych elementów rolnictwa precyzyjnego, bo dobrze skalibrowane mapy plonu są bazą do tworzenia map aplikacyjnych dla nawozów czy środków ochrony roślin. Standardem w branży jest, żeby przed sezonem żniwnym wykonać dokładną kalibrację czujnika masy na znanej masie referencyjnej, dopasować opóźnienie przepływu ziarna w kombajnie oraz sprawdzić poprawność szerokości roboczej. Dzięki temu mapy plonu są wiarygodne i faktycznie nadają się do analiz agronomicznych, a nie tylko jako kolorowy obrazek na ekranie terminala.
Opisany w pytaniu zestaw czujników – pomiar objętości lub masy ziarna, prędkości jazdy, szerokości zespołu żniwnego oraz położenia tego zespołu – jest bardzo charakterystyczny dla systemów mapowania plonu w kombajnach zbożowych. Częsty błąd polega na tym, że skoro mamy czujniki prędkości i położenia, to automatycznie kojarzy się to z automatycznym prowadzeniem maszyny albo synchronizacją z zestawami transportowymi. W rzeczywistości system automatycznego prowadzenia kombajnu opiera się głównie na nawigacji satelitarnej GNSS, sygnałach korekcyjnych (RTK, EGNOS itp.), czujnikach kąta skrętu kół oraz układach hydraulicznego sterowania kierownicą. Tam nie ma potrzeby mierzyć masy ziarna, bo celem jest utrzymanie toru jazdy, a nie analiza plonu. Podobnie synchronizacja pracy kombajnu i przyczep (np. rozwiązania typu MachineSync) wykorzystuje głównie pozycję GNSS, prędkość jazdy i komunikację bezprzewodową między maszynami, żeby ułatwić rozładunek w ruchu. Ilość ziarna czy szerokość hedera nie są kluczowymi sygnałami sterującymi w tym procesie. Z kolei mapy pokrycia dotyczą głównie informacji, gdzie maszyna już pracowała, a gdzie nie – stosuje się je np. przy opryskach czy siewie, żeby unikać nakładek i omijaków. Do map pokrycia wystarczą dane o pozycji GNSS, szerokości roboczej i stanie sekcji roboczych; czujnik masy ziarna nie jest tam potrzebny. Kluczowe rozróżnienie jest takie, że mapowanie plonu zawsze wymaga informacji o ilości zebranego materiału w funkcji powierzchni i położenia w terenie, dlatego właśnie pojawia się pomiar masy lub objętości ziarna, prędkości jazdy oraz szerokości hedera. Z mojego doświadczenia wiele nieporozumień bierze się z tego, że użytkownicy wrzucają wszystkie elektroniczne systemy kombajnu do jednego worka, a jednak każdy z nich ma inną logikę działania i inne zestawy czujników. W tym pytaniu podany zestaw sygnałów jednoznacznie wskazuje na system mapowania plonu, a nie na prowadzenie, synchronizację czy zwykłe mapy pokrycia.