Na ilustracji strzałka wskazuje satelitę geostacjonarnego, czyli element segmentu kosmicznego systemu nawigacji satelitarnej. Taki satelita krąży po orbicie geostacjonarnej, mniej więcej 35 786 km nad równikiem, dzięki czemu względem powierzchni Ziemi „stoi w miejscu”. Dla użytkownika w ciągniku czy kombajnie wygląda to tak, jakby antena GNSS cały czas „patrzyła” w to samo miejsce na niebie. W praktyce w rolnictwie precyzyjnym satelity geostacjonarne wykorzystywane są głównie do przesyłania sygnałów korekcyjnych, np. EGNOS, a także poprawek RTK nadawanych przez operatorów komercyjnych. Odbiornik na dachu ciągnika łączy sygnały z kilku satelitów systemów GPS, GLONASS, GALILEO i jednocześnie odbiera korektę z satelity geostacjonarnego, co pozwala zejść z dokładnością prowadzenia nawet do poziomu 2 cm. Moim zdaniem to jest kluczowy element, jeśli chcemy stabilnego automatycznego prowadzenia, jazdy równoległej i poprawnego działania Section Control, mapowania plonu czy zmiennego dawkowania nawozów. W dobrych praktykach zawsze zwraca się uwagę na niezasłanianie widoczności nieba dla anteny GNSS, właśnie po to, żeby mieć pewny odbiór zarówno satelitów nawigacyjnych, jak i tych geostacjonarnych z korektą. Bez takiego satelity system działa, ale precyzja i powtarzalność przejazdów z sezonu na sezon są wyraźnie gorsze.
Na rysunku łatwo się pomylić, bo widzimy kilka różnych elementów systemu nawigacji satelitarnej: maszynę w polu, antenę naziemną oraz satelity na niebie. Strzałka jednak wskazuje satelitę geostacjonarnego, a nie stację bazową ani antenę przekaźnikową. Stacja bazowa w systemach RTK to zwykle naziemny odbiornik referencyjny, stojący na maszcie lub dachu budynku, który precyzyjnie zna swoje współrzędne i wysyła poprawki różnicowe. Na ilustracji rolę elementu naziemnego pełni talerzowa antena po prawej stronie – to właśnie część segmentu naziemnego, a nie obiekt na orbicie. Częsty błąd polega na myleniu pojęcia „stacja bazowa” z każdym urządzeniem, które coś wysyła do satelity, a to jednak zupełnie inna funkcja i lokalizacja. Z kolei określenie „antena przekaźnikowa GPS” też jest mylące, bo w praktyce w technice rolniczej mówimy raczej o antenach GNSS na dachu ciągnika lub o antenach komunikacyjnych (GSM, radiowych) dla poprawek RTK. One są małe, montowane na maszynie lub maszcie, a nie wyglądają jak satelita na orbicie. Podobnie „antena sieci GPS lub GLONASS” to też element naziemny – odbiornik użytkownika, który tylko odbiera sygnał z satelitów nawigacyjnych, a nie jest sam satelitą. W systemach GNSS rozróżniamy wyraźnie segment kosmiczny (satelity na różnych orbitach), segment naziemny (stacje kontrolne, bazy RTK) i segment użytkownika (anteny i odbiorniki w maszynach). Dobra praktyka to zawsze najpierw zastanowić się, czy dane urządzenie jest w kosmosie, czy na ziemi, i jaką ma funkcję: generuje sygnał, koryguje go, czy tylko odbiera. Takie uporządkowanie pojęć pozwala uniknąć typowych nieporozumień przy analizie schematów nawigacji satelitarnej i później przy doborze właściwego sprzętu do automatycznego prowadzenia ciągnika.