W tym zadaniu kluczowe jest zrozumienie, jak położenie łopatek na tarczy rozsiewacza wpływa na szerokość rozrzutu. Instrukcja na rysunku wyraźnie mówi: przesuwając łopatki w kierunku obrotu tarczy, zwiększa się szerokość rozrzutu. Pozycje są ponumerowane – im wyższy numer, tym dalej do przodu w kierunku obrotu i tym większy zasięg wyrzutu granul nawozu. Ustawienie A/6-B/4 oznacza, że długa łopatka (A), odpowiedzialna za zewnętrzną część szerokości roboczej, jest wysunięta maksymalnie do przodu (pozycja 6), a krótka łopatka (B), kształtująca rozrzut bliżej środka, ustawiona jest również na stosunkowo dużym numerze 4. W praktyce daje to największą możliwą szerokość rozrzutu przy jednoczesnym zachowaniu w miarę równomiernego pokrycia w strefie wewnętrznej. W rozsiewaczach dwutarczowych to właśnie długa łopatka decyduje, jak daleko nawóz poleci na zewnątrz – przy pozycji 6 granule otrzymują największą prędkość obwodową i są wyrzucane najdalej. Producenci w tabelach ustawień zawsze pokazują, że skrajne pozycje łopatek (5–6) stosuje się przy dużych szerokościach roboczych, np. 24–36 m. Moim zdaniem dobrze jest kojarzyć: wysokie numery = większa szerokość, ale potem i tak trzeba zrobić próbę polową na folii lub tacach kontrolnych, bo na ostateczny efekt wpływa też rodzaj nawozu, jego granulacja, wilgotność i prędkość jazdy. Mimo wszystko, z punktu widzenia czystej geometrii tarczy, zestaw A/6-B/4 daje największy zasięg rozrzutu wśród podanych opcji i to jest tu sedno zadania.
W tym typie pytania bardzo łatwo pomylić się, jeśli patrzy się tylko na jedną łopatkę albo sugeruje się „środkowymi” ustawieniami jako rzekomo najbardziej uniwersalnymi. Rysunek z instrukcji jasno pokazuje, że numery przy pozycjach łopatek rosną zgodnie z kierunkiem obrotu tarczy, a przesuwanie łopatek w stronę obrotu zwiększa szerokość rozrzutu. Typowy błąd polega na założeniu, że ustawienie pośrednie, takie jak A/4-B/2 czy A/5-B/3, da większą szerokość, bo „wszystko jest bardziej wyciągnięte”. W rzeczywistości o maksymalnym zasięgu decyduje przede wszystkim długa łopatka, odpowiedzialna za obszar zewnętrzny. Jeśli jej nie ustawimy na możliwie najwyższej pozycji, nawóz po prostu nie poleci tak daleko, niezależnie od tego, co zrobimy z krótką łopatką. Kolejne złudzenie to traktowanie krótkiej łopatki jako elementu, który może kompensować brak skrajnego ustawienia długiej. Krótka łopatka kształtuje głównie rozrzut wewnętrzny, w pobliżu środka maszyny, poprawia nakładanie się pasów między przejazdami, ale nie zbuduje nam dodatkowych kilku metrów szerokości roboczej. Jeżeli wybierzemy ustawienia typu A/2-B/4, długa łopatka cofnięta na pozycję 2 zdecydowanie skraca zasięg, nawet jeśli krótka jest bardziej wysunięta. Tak samo A/4-B/2 czy A/5-B/3 – to kompromisy stosowane przy mniejszych lub średnich szerokościach, gdzie ważniejsza jest równomierność niż maksymalny zasięg. Z mojego doświadczenia w warsztacie widać, że wielu użytkowników boi się ustawień skrajnych, bo kojarzą im się z większym znoszeniem nawozu przez wiatr, i przez to intuicyjnie wybierają niższe numery. Tymczasem dobre praktyki i tabele producenta są jasne: największą szerokość osiąga się przy możliwie najwyższej pozycji długiej łopatki, skorelowanej z odpowiednią pozycją krótkiej. Dopiero wokół tego zakresu dopasowuje się dawkę, prędkość jazdy i wysokość zawieszenia rozsiewacza, a na końcu sprawdza równomierność rozrzutu metodą tac lub folii kontrolnych. Bez tego łatwo o błędny wniosek, że ustawienie bardziej „środkowe” będzie lepsze, choć wcale nie zapewnia maksymalnej szerokości pracy.