Prawidłowo wskazany warunek dotyczy zasięgu telefonii komórkowej na polu, bo w tym scenariuszu sygnał RTK jest dostarczany przez sieć GSM/LTE, a nie przez własną stację bazową na gospodarstwie. System RTK w wersji sieciowej (NTRIP, sieciowe RTK, wirtualne stacje referencyjne VRS) działa tak, że odbiornik GNSS w ciągniku wysyła swoją przybliżoną pozycję przez internet do serwera korekcji, a następnie otrzymuje strumień poprawek w czasie rzeczywistym. Jeśli nie ma stabilnego połączenia z internetem komórkowym, to korekcje RTK się urywają, a odbiornik przechodzi na gorszy tryb pracy (np. DGPS lub tzw. float RTK), co skutkuje spadkiem dokładności prowadzenia poniżej typowych 2–3 cm. W praktyce oznacza to, że planując korzystanie z RTK po GSM, trzeba sprawdzić mapę zasięgu operatorów, przetestować kartę SIM w terminalu lub w modemie w ciągniku i najlepiej przejechać się po polach, obserwując stabilność połączenia danych. Moim zdaniem dobrą praktyką jest też stosowanie rozwiązań z obsługą kilku operatorów lub kart M2M, żeby zminimalizować ryzyko utraty poprawek w dołkach terenowych czy przy granicy zasięgu. Standardem w branży jest założenie, że bez ciągłego, niskoopóźnieniowego połączenia IP (NTRIP caster – odbiornik) nie ma mowy o precyzyjnej nawigacji RTK po sieci komórkowej, nawet jeśli sam sygnał satelitarny GNSS jest bardzo dobrze widoczny.
W przypadku nawigacji RTK dostarczanej przez sieć komórkową kluczowe jest zrozumienie, skąd biorą się korekcje i jak są one przesyłane do ciągnika. Wiele osób automatycznie przenosi wymagania klasycznego RTK radiowego na rozwiązania sieciowe i stąd biorą się mylne założenia. Przy tradycyjnym RTK z własną stacją bazową istotna jest bezpośrednia łączność radiowa między stacją a odbiornikiem oraz ograniczenie odległości do około 20–30 km, żeby model błędów atmosferycznych był jeszcze poprawny. Tutaj jednak w pytaniu mowa wprost o sygnale RTK dostarczanym przez sieć komórkową, czyli o korekcjach przesyłanych po internecie, zwykle w protokole NTRIP. W takiej konfiguracji użytkownik nie ma fizycznej widoczności radiowej ze stacją, bo łączy się z serwerem sieci referencyjnej, a nie z pojedynczą anteną. Warunek „widoczności” pomiędzy stacją RTK a anteną ciągnika odnosi się do łączności radiowej UHF/VHF i jest ważny w radiowym RTK, ale przy RTK po GSM nie ma zastosowania – sygnał idzie przez infrastrukturę operatora, światłowody i serwery, a nie bezpośrednio „po powietrzu” z masztu referencyjnego na ciągnik. Podobnie odległość od konkretnej stacji RTK w sieciach nowoczesnych, gdzie stosuje się rozwiązania typu VRS, MAC czy FKP, jest mniej krytyczna, bo korekcje są generowane w oparciu o kilka stacji referencyjnych i model sieciowy, a użytkownik w praktyce „widzi” wirtualną stację blisko swojej pozycji. Oczywiście istnieją pewne limity zasięgu sieci, ale nie jest to ten prosty warunek „nie więcej niż 30 km od stacji”, jak w pojedynczym RTK radiowym. Wątpliwości budzi też odpowiedź o terenie pokrytym lasem. Owszem, gęsty las może bardzo pogarszać odbiór sygnału GNSS, powodować wielodrogowość i utratę fix RTK, ale to jest problem widoczności satelitów, a nie samego faktu, że korekcje idą po sieci komórkowej. Można mieć idealny brak drzew i równinny teren, a jeśli nie ma zasięgu GSM/LTE, to RTK po prostu nie ruszy. Typowym błędem myślowym jest skupienie się na „geografii” względem stacji bazowej albo na samej przeszkodzie terenowej, zamiast na tym, że w tym konkretnym wariancie systemu krytycznym elementem jest stabilne połączenie danych do serwera korekcji. Dopiero gdy użytkownik oddzieli w głowie wymagania RTK radiowego od RTK sieciowego, staje się jasne, że w tym pytaniu najważniejszy jest właśnie zasięg telefonii komórkowej na polu.