W tym zadaniu kluczowe jest zrozumienie, jak system GPS/gnss w ciągniku kompensuje przechył boczny maszyny. Prawidłowa odpowiedź to wysokość anteny, bo właśnie ten parametr jest podstawą do obliczania błędu położenia przy pracy na pochyłościach. Gdy ciągnik jedzie po stoku i ma przechył boczny, antena nie znajduje się już dokładnie nad środkiem roboczym maszyny, tylko jest „przesunięta” w bok – im wyżej jest zamontowana, tym większe to przesunięcie. Komputer prowadzenia wylicza to geometrycznie, na podstawie kąta przechyłu z czujników inercyjnych (IMU) i zadanej wysokości anteny. Jeśli podczas kalibracji wpiszesz złą wysokość, to cały algorytm kompensacji nachylenia będzie się mylił: przy zbyt dużej zadanej wysokości system będzie zawyżał korektę i zrobią się wyraźne zakładki, przy zbyt małej – pojawią się omijaki. Moim zdaniem to jeden z najczęściej lekceważonych parametrów, a producenci (John Deere, Trimble, Topcon, Amazone i inni) w instrukcjach zawsze podkreślają, żeby wysokość anteny mierzyć dokładnie od płaszczyzny odniesienia, najczęściej od punktu na ziemi w osi roboczej narzędzia. W praktyce, gdy po ustawieniu prowadzenia równoległego masz ładne przejazdy na płaskim, a na skarpach od razu wychodzą „zęby” w łanie, pierwsze co warto sprawdzić to właśnie parametry IMU i wymiary, w tym wysokość anteny. Dobrą praktyką jest też powtórna kalibracja po zmianie ogumienia, dociążenia albo po przełożeniu anteny w inne miejsce dachu – każde kilka centymetrów różnicy może się zemścić przy dokładnościach rzędu 2–3 cm, zwłaszcza w trybie RTK.
W wielu gospodarstwach przy problemach z omijakami na skarpach od razu obwinia się przesunięcia anteny w przód–tył albo w bok względem maszyny. To jest częściowo zrozumiałe, bo te wymiary faktycznie wpływają na geometrię zestawu, ale nie są główną przyczyną błędu kompensacji nachylenia. Przesunięcie w kierunku prostopadłym (w bok od osi ciągnika) jest ważne dla prawidłowego prowadzenia równoległego, zwłaszcza przy pracy z narzędziami zaczepianymi niesymetrycznie. Jednak ten parametr jest w zasadzie stały niezależnie od przechyłu. Sam przechył boczny nie zmienia tej odległości, tylko powoduje „rzut” anteny na powierzchnię pola, który zależy przede wszystkim od jej wysokości oraz kąta przechyłu. Dlatego błędne wprowadzenie bocznego offsetu może przesunąć cały zestaw względem ścieżki, ale nie będzie typową przyczyną rosnących omijaków i zakładek na pochyłościach. W podobny sposób przesunięcie w kierunku równoległym do jazdy (do przodu lub do tyłu) służy głównie do prawidłowego powiązania pozycji anteny z punktem roboczym narzędzia, np. belką opryskiwacza czy listwą roboczą siewnika. Jeśli ten parametr jest zły, system będzie źle włączał i wyłączał sekcje (Section Control) albo będzie problem z zatrzymywaniem się dokładnie na końcu pola. Ale sam efekt bocznego „pływania” ścieżek na zboczu jest dalej głównie funkcją wysokości anteny i danych z czujników przechyłu, a nie długościowego offsetu. Często też pojawia się przekonanie, że kluczowe jest ustawienie położenia punktu zaczepu. Ten wymiar jest ważny przy bardziej zaawansowanych funkcjach, jak prowadzenie narzędzia ciągniętego, korekcja znosu narzędzia czy sterowanie osią skrętną przyczepy. Jeżeli jednak mówimy konkretnie o błędzie kompensacji nachylenia terenu wynikającym z bocznego przechyłu ciągnika, to punkt zaczepu ma znaczenie drugorzędne. System kompensacji bazuje przede wszystkim na modelu położenia anteny w przestrzeni, a więc jej wysokości i danych z IMU. Typowy błąd myślowy polega na tym, że użytkownik skupia się na tym, co widać „mechanicznie” – dyszel, zaczep, szerokość maszyny – a pomija to, co jest kluczowe dla obliczeń geometrycznych w systemach GNSS: dokładne współrzędne anteny względem powierzchni roboczej. Z tego powodu producenci i dobre praktyki serwisowe zawsze zalecają bardzo staranne zmierzenie wysokości anteny i regularną weryfikację kalibracji czujników przechyłu, szczególnie jeśli maszyna często pracuje na pochyłościach.