Na ilustracji pokazano typowy czujnik położenia ramion podnośnika, montowany w okolicy mechanizmu podnośnika TUZ. Charakterystyczne jest to, że element pomiarowy współpracuje z dźwignią lub ramieniem i mierzy liniowe przesunięcie, czyli skok ramion, a nie prędkość obrotową wałów silnika ani kąt skrętu kół. W większości nowoczesnych ciągników stosuje się czujniki indukcyjne lub potencjometry liniowe, które zamieniają położenie ramion na sygnał elektryczny 0–5 V albo sygnał prądowy. Ten sygnał trafia do sterownika EHR (elektronicznego układu regulacji podnośnika), który na tej podstawie steruje zaworami hydrauliki i utrzymuje zadaną głębokość pracy narzędzia, np. pługa czy agregatu uprawowego. Moim zdaniem to jeden z ważniejszych czujników z punktu widzenia komfortu pracy – dzięki niemu maszyna nie idzie raz głębiej, raz płycej, tylko trzyma stały poziom, zgodnie z dobrą praktyką rolniczą. W wielu instrukcjach producentów, np. Deere, CNH czy Fendt, zaleca się okresową kalibrację czujnika położenia ramion w menu serwisowym, bo od poprawnego odczytu zależy dokładność regulacji siłowej i pozycyjnej. Jeżeli czujnik jest źle ustawiony (zły luz, uszkodzona sprężyna, zabrudzenie), podnośnik może szarpać, nie osiągać pełnego podnoszenia albo nie trzymać głębokości – to typowe objawy w praktyce warsztatowej. Dlatego przy diagnostyce EHR zawsze warto zacząć od sprawdzenia tego czujnika, jego mechanicznego mocowania i zakresu sygnału w testerze lub na terminalu.
Na rysunku łatwo pomylić rodzaj czujnika, bo wygląda on jak typowy element gwintowany wkręcony w obudowę, podobnie jak czujniki prędkości obrotowej czy nawet niektóre czujniki położenia wałka rozrządu. To często prowadzi do wniosku, że skoro jest wkręcany osiowo, to musi mierzyć obroty wału korbowego albo wałka rozrządu. W silnikach takie czujniki rzeczywiście są stosowane, ale wtedy zawsze pracują względem wieńca zębatki, koła impulsowego lub tarczy z nacięciami. Na schematach konstrukcyjnych widać wtedy wyraźnie zęby albo znaczniki na obwodzie koła, a szczelina robocza między czołem czujnika a zębami ma bardzo małą wartość, rzędu dziesiątych części milimetra. Tutaj mamy inną sytuację: czujnik współpracuje z elementem poruszającym się liniowo, reprezentującym wychylenie ramion podnośnika. Nie jest to też czujnik kąta skrętu kół – te zwykle są zabudowane w okolicy osi przedniej, na drążku kierowniczym lub w zespole orbitrola i mają konstrukcję przystosowaną do ruchu obrotowego, często jako potencjometr obrotowy lub czujnik magnetyczny. Błędne skojarzenie wynika z tego, że wiele osób utożsamia każdy czujnik wkręcany w korpus z czujnikiem obrotów, bo z takim rozwiązaniem spotyka się najczęściej przy diagnostyce silników. W układzie podnośnika ciągnika logika jest inna: sterownik EHR potrzebuje informacji o aktualnym położeniu ramion, żeby zgodnie z dobrą praktyką regulacji hydraulicznej realizować tryb pozycyjny i siłowy. Dlatego stosuje się czujnik położenia ramion, który mierzy skok lub kąt wychylenia mechanizmu podnośnika, a nie prędkość żadnego wału. Rozróżnienie tych czujników w praktyce warsztatowej opiera się głównie na miejscu montażu i na tym, z jakim elementem współpracuje czujnik – czy jest to koło zębate, czy dźwignia ramion podnośnika.