Na ilustracji faktycznie widać przepływomierz montowany w przewodzie cieczowym, typowy np. dla opryskiwaczy polowych. Charakterystyczna jest budowa „w kształcie odcinka rury” z kołnierzami lub gniazdami do wpięcia w instalację, korpusem z tworzywa odpornego chemicznie oraz głowicą z czujnikiem i przewodem elektrycznym zakończonym złączem. W środku takiego elementu znajduje się wirnik, turbinka lub inny przetwornik (np. z magnesem i czujnikiem Halla), który generuje impulsy proporcjonalne do objętości cieczy przepływającej przez przekrój rury. Sterownik maszyny przelicza te impulsy na l/min albo l/ha, a następnie na tej podstawie reguluje zawory i obroty pompy, żeby utrzymać zadaną dawkę oprysku czy nawozu płynnego. W nowoczesnych opryskiwaczach, zgodnych z ISO 16122 i normami branżowymi, kalibracja przepływomierza jest kluczowa do uzyskania równomiernej aplikacji i ograniczenia strat środków chemicznych. Moim zdaniem to jeden z ważniejszych czujników całego układu, bo bez poprawnego pomiaru przepływu nawet najlepszy komputer pokładowy i GPS nie zapewnią dokładnej dawki. W praktyce warto pamiętać o okresowym płukaniu i sprawdzaniu, czy w wirniku nie ma zabrudzeń z osadów, bo to od razu psuje dokładność pomiaru i rozjeżdża dawki na poszczególnych sekcjach belki.
Na zdjęciu łatwo się zasugerować, że skoro jest przewód elektryczny i jakiś korpus z tworzywa, to może być to regulator natężenia prądu albo jakiś czujnik przechyłu. W rzeczywistości kształt i sposób włączenia w instalację jednoznacznie wskazuje na element hydrauliczny, a nie elektryczny czy mechaniczny od położenia. Regulator natężenia prądu nie byłby montowany w linii przewodu cieczowego z kołnierzami do wpięcia w wąż, tylko w obwodzie elektrycznym, w formie modułu elektronicznego, najczęściej w metalowej lub ekranowanej obudowie, bez przelotu dla cieczy. Czujnik przechyłu z kolei jest zwykle niewielkim modułem montowanym na ramie, kabinie lub belce opryskowej, bez żadnych przyłączy hydraulicznych, a jego zadaniem jest pomiar kąta względem poziomu, często na bazie akcelerometrów MEMS. Tutaj natomiast widać wyraźne gniazda do wpięcia w rurę oraz przelotowy kanał, co jest typowe dla elementów mierzących przepływ. Mylenie tego urządzenia z regulatorem ciśnienia to też częsty błąd – regulator ciśnienia ma zazwyczaj pokrętło lub śrubę nastawczą, czasem manometr w pobliżu, a jego funkcja polega na utrzymaniu zadanego ciśnienia w sekcji opryskiwacza, nie na dokładnym zliczaniu objętości cieczy. Przepływomierz tak jak na zdjęciu generuje sygnał elektryczny proporcjonalny do przepływu, który potem wykorzystuje komputer opryskiwacza lub terminal ISOBUS do obliczenia dawki l/ha, funkcji Section Control czy dokumentacji zabiegu. Z mojego doświadczenia najczęstszy błąd myślowy polega na patrzeniu głównie na przewód z wtyczką i zakładaniu, że jak jest kabel, to musi to być jakiś „elektryczny regulator”. Tymczasem w nowoczesnych maszynach praktycznie każdy czujnik w hydraulice ma wyprowadzenie elektryczne, więc ważniejsze jest zwrócenie uwagi, w jaki sposób element włącza się w instalację i co mierzy: ciśnienie, poziom, przechył czy właśnie przepływ.