Wybranie miejsca oznaczonego jako 1 jest zgodne z zasadami montażu anten GNSS stosowanych w rolnictwie precyzyjnym. Antena GPS powinna być zamocowana możliwie centralnie nad osią kierowania ciągnika, na dachu kabiny, w punkcie dobrze widzącym niebo w pełnym zakresie 360°. Właśnie tam, w pozycji 1, minimalizuje się błąd wynikający z przesunięcia anteny względem środka obrotu maszyny. Dzięki temu system automatycznego prowadzenia może dokładniej przeliczać tor jazdy, kompensować skręt kół przednich i prawidłowo wyliczać pozycję narzędzia zawieszonego z tyłu lub zaczepionego na TUZ. Moim zdaniem to jest taki „złoty standard” – większość producentów (John Deere, Trimble, Topcon, Raven i inni) w instrukcjach montażu podaje właśnie dach kabiny w osi ciągnika jako miejsce referencyjne. Dodatkowo pozycja 1 zapewnia równomierne rozłożenie błędów w lewo i w prawo, co ma duże znaczenie przy jeździe równoległej AB oraz pracy z korekcjami RTK, EGNOS czy innymi sygnałami DGPS. W praktyce, jeżeli antena jest w tym punkcie, łatwiej jest później skalibrować odległości do narzędzi, długości wysięgników czy przesunięcia implement offset w terminalu. Unika się też zasłaniania sygnału przez zbiornik opryskiwacza, składane ramiona lub inne elementy, co bywa sporym problemem gdy antenę montuje się zbyt nisko lub na maszynie towarzyszącej. Dlatego poprawne wskazanie miejsca 1 oznacza, że dobrze rozumiesz geometrię zestawu i zasady działania systemów prowadzenia satelitarnego.
Na rysunku łatwo skusić się, żeby antenę GPS umieścić bardziej z tyłu, bliżej maszyny roboczej, czyli w okolicach oznaczeń 2, 3 lub nawet 4. Intuicyjnie wydaje się, że skoro opryskiwacz czy rozsiewacz wykonuje faktyczną pracę, to najlepiej mierzyć pozycję właśnie tam. W praktyce jest to jeden z częstszych błędów przy pierwszych montażach systemów GNSS w gospodarstwie. Antena zainstalowana na tylnej części dachu (pozycja 2) jest już wyraźnie odsunięta od osi obrotu ciągnika. Przy skręcie kół przednich powstaje wtedy dodatkowy moment geometryczny: odbiornik nie porusza się po takim samym łuku jak środek ciągnika, więc komputer musi kompensować duże przesunięcie, co zwiększa wrażliwość na każdy błąd kalibracji. Umieszczenie anteny na zaczepie lub w rejonie tylnego TUZ, jak sugeruje pozycja 3, jeszcze bardziej pogłębia ten efekt. Środek obrotu zestawu znajduje się w okolicy osi przedniej lub w środku ciągnika, natomiast antena śledzi ruch po dużo większym promieniu. Przy szybszej jeździe i automatycznym prowadzeniu powoduje to nerwowe korekty toru, „pływanie” po śladzie i gorszą dokładność na uwrociach. Najbardziej problematyczne jest zamontowanie anteny na maszynie towarzyszącej, w miejscu zbliżonym do pozycji 4. Tam dochodzi jeszcze zasłanianie sygnału satelitarnego przez konstrukcję ciągnika, zbiornik, belkę opryskiwacza czy nawet rośliny przy dużym ulistnieniu. Dodatkowo każda zmiana maszyny wymagałaby ponownego montażu anteny i ponownej kalibracji odległości, co jest sprzeczne z dobrą praktyką serwisową. Standardy branżowe i instrukcje producentów systemów nawigacji jasno wskazują: antenę montuje się możliwie wysoko, centralnie na dachu kabiny, nad osią kierującą. Później w terminalu wprowadza się odległości do punktu roboczego maszyny (offset przód–tył, lewo–prawo). Takie podejście upraszcza konfigurację, stabilizuje tor jazdy i pozwala w pełni wykorzystać dokładność sygnałów RTK, EGNOS czy innych korekcji. Wybór innego miejsca wynika zazwyczaj z myślenia „bliżej narzędzia będzie dokładniej”, ale w geometrii ruchu pojazdu to niestety nie działa w ten sposób i prowadzi do większych błędów pozycjonowania.