Odbiornik GPS połączony z paskiem diodowym to klasyczny zestaw do prowadzenia równoległego w rolnictwie precyzyjnym. Odbiornik GNSS (często GPS + GLONASS, czasem też GALILEO) wyznacza pozycję ciągnika z dokładnością zależną od sygnału korekcyjnego (EGNOS, DGPS, RTK), a pasek diodowy pełni rolę prostego terminala nawigacyjnego. Kierowca patrzy na diody LED: jeśli świecą się z lewej, trzeba skorygować tor jazdy w lewo, jeśli z prawej – w prawo. W praktyce używa się tego przy opryskach, rozsiewaniu nawozów, siewie czy uprawie przedsiewnej, żeby utrzymać równoległe przejazdy bez omijaków i bez nakładek. Moim zdaniem to jest świetne rozwiązanie przejściowe między całkowicie ręcznym prowadzeniem a pełnym autopilotem z siłownikiem na kolumnie kierownicy. Z mojego doświadczenia dobrze ustawione prowadzenie równoległe potrafi ograniczyć nakładki nawet o kilka procent pola, co przy drogich środkach ochrony roślin daje realne oszczędności. W nowoczesnych systemach zachowuje się przy tym standardowe odstępy między ścieżkami technologicznymi zgodnie z szerokością roboczą maszyn. Warto pamiętać, że takie prowadzenie jest elementem dobrych praktyk rolnictwa precyzyjnego i podstawą do dalszych funkcji, np. automatycznego kierowania czy Section Control.
Zestaw pokazany na zdjęciu, czyli odbiornik GPS i pasek diodowy, został zaprojektowany głównie jako prosty system prowadzenia równoległego w polu, a nie jako uniwersalne urządzenie do wszystkiego. Dość często pojawia się skojarzenie, że skoro jest GPS, to można go użyć do systemu EHR czy automatycznej kontroli załadunku, ale to jest trochę mylące. EHR, czyli elektroniczna regulacja podnośnika, opiera się na czujnikach siły uciągu, pozycji ramion podnośnika, czasem czujnikach kąta i ciśnienia w układzie hydraulicznym. Sterownik EHR pracuje lokalnie w ciągniku i nie potrzebuje informacji o globalnym położeniu z satelitów. GPS nic tam nie wnosi, bo nie reguluje głębokości pracy narzędzia w czasie rzeczywistym. Podobnie z automatyczną kontrolą załadunku AKZ – tutaj krytyczne są czujniki masy, tensometry, czasem czujniki objętości, a także odpowiednie algorytmy sterowania przenośnikami czy taśmociągami. GPS może co najwyżej zapisać, gdzie ten materiał został załadowany, ale nie steruje procesem załadunku. Synchronizacja kombajnu z ciągnikiem to już bardziej zaawansowany temat. W systemach typu MachineSync faktycznie wykorzystuje się GNSS, ale oprócz tego potrzebna jest rozbudowana komunikacja bezprzewodowa między maszynami, terminale ISOBUS, automatyczne sterowanie prędkością i torami jazdy. Sam prosty pasek diodowy nie zapewnia takiej funkcjonalności, on tylko podpowiada operatorowi, jak skorygować kierunek w oparciu o linie referencyjne. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro gdzieś pojawia się GPS, to od razu zakładamy pełną automatyzację wszystkiego. W praktyce większość takich prostszych zestawów służy wyłącznie do utrzymania równoległych przejazdów, co jest fundamentem rolnictwa precyzyjnego, ale nie zastępuje wyspecjalizowanych systemów EHR, załadunku czy skomplikowanej synchronizacji maszyn.