Wybranie odpowiedzi „bezpośrednie wstrzykiwanie chemikaliów” dokładnie odpowiada temu, co widać na schemacie. Mamy osobny zbiornik czystej wody, osobny zbiornik na środek chemiczny, pompę dawkującą, punkt wtrysku, zawory zwrotne oraz mieszadło liniowe przed belką z rozpylaczami. To jest klasyczny układ direct injection, stosowany w nowoczesnych opryskiwaczach precyzyjnych. Substancja aktywna nie jest mieszana w głównym zbiorniku, tylko jest wtryskiwana do strumienia wody tuż przed belką i dokładnie dozowana w zależności od prędkości jazdy, sygnału z mapy aplikacyjnej albo czujników. Moim zdaniem to jedno z ciekawszych rozwiązań w ochronie roślin, bo bardzo ułatwia zmianę dawki w trakcie pracy. Praktycznie wygląda to tak, że komputer opryskiwacza, korzystając z przepływomierza i czujnika prędkości, wylicza chwilowe zapotrzebowanie na ciecz roboczą i steruje pompą chemikaliów. Dzięki temu można w jednym przejeździe zmieniać dawkę na poszczególnych fragmentach pola, bez konieczności przygotowywania kilku różnych cieczy roboczych. Dodatkowy plus to mniejsze ryzyko pozostałości mieszaniny w zbiorniku – łatwiej jest wypłukać układ, bo w zbiorniku głównym krąży głównie woda. W wielu gospodarstwach takie systemy stosuje się razem z mapami aplikacyjnymi i Section Control, co pozwala ograniczyć zużycie środków ochrony roślin i poprawić bezpieczeństwo operatora, bo ma on mniej kontaktu z koncentratem. W literaturze i zaleceniach producentów opryskiwaczy direct injection jest wskazywany jako jedna z kluczowych technologii rolnictwa precyzyjnego przy zmiennym dawkowaniu środków ochrony roślin.
Schemat na rysunku pokazuje rozwiązanie trochę inne niż tradycyjny opryskiwacz, dlatego łatwo się tutaj pomylić. W klasycznym podejściu do zmiany dawki często myśli się od razu o regulacji ciśnienia w układzie albo o stosowaniu specjalnych rozpylaczy o szerokim zakresie pracy. Zmiana ciśnienia rzeczywiście wpływa na wydatek rozpylaczy, ale w systemach precyzyjnego dawkowania nie jest to główny mechanizm regulacji, bo przy dużych zmianach ciśnienia psuje się jakość oprysku: zmienia się wielkość kropli, pojawia się więcej znoszenia i gorsze pokrycie. Producenci i normy opryskiwaczy zalecają raczej utrzymywanie ciśnienia w stosunkowo wąskim, optymalnym zakresie, a sterowanie dawką realizować innymi metodami. Podwójne belki z dwoma typami rozpylaczy też istnieją, ale służą głównie do szybkiej zmiany charakterystyki oprysku (np. zwykłe dysze i eżektorowe przeciwznoszeniowe), a nie do ciągłego, płynnego dawkowania w funkcji prędkości czy map aplikacyjnych. To bardziej rozwiązanie „skokowe” niż precyzyjne sterowanie dawką w każdej chwili. Specjalne rozpylacze do szerokiego zakresu ciśnień poprawiają elastyczność pracy, ale same z siebie nie tworzą systemu zmiennej dawki – nadal trzeba by sterować przepływem i koncentracją środka. Na rysunku wyraźnie widać coś innego: osobny zbiornik z chemikaliami, pompę dozującą, punkt wtrysku do przewodu z wodą, zawory zwrotne i mieszadło liniowe. To typowe elementy układu bezpośredniego wtrysku, w którym dawkę reguluje się ilością wstrzykiwanego koncentratu, a nie zmianą ciśnienia czy przełączaniem rozpylaczy. Typowym błędem myślowym jest utożsamianie „systemu zmiennej dawki” tylko z dyszami i ciśnieniem, podczas gdy w nowoczesnym rolnictwie precyzyjnym kluczowe jest właśnie sterowanie składem cieczy roboczej w czasie rzeczywistym, tak jak w systemach direct injection.