Prawidłowe skojarzenie EGNOS z rozsiewaniem wapna wynika głównie z wymaganej dokładności pracy. System EGNOS poprawia sygnał GPS do poziomu dokładności rzędu ok. 20–30 cm w prowadzeniu równoległym, co w praktyce w zupełności wystarcza do równomiernego rozsiewu wapna na polu. Wapnowanie jest zabiegiem korekcyjnym pH gleby, wykonywanym zwykle co kilka lat, a szerokość robocza rozsiewaczy bywa duża, więc minimalne odchyłki przejazdów nie są aż tak krytyczne jak np. przy siewie punktowym. Dlatego w dobrych praktykach rolnictwa precyzyjnego EGNOS bardzo często stosuje się właśnie do zabiegów rozsiewu nawozów stałych o większej tolerancji, jak wapno czy nawozy wieloskładnikowe. Moim zdaniem, to jest taki sensowny kompromis koszt–dokładność: nie trzeba od razu inwestować w RTK, a i tak unika się wyraźnych zakładek i omijaków. W praktyce wygląda to tak, że ciągnik z nawigacją równoległą opartą na EGNOS prowadzi operatora po kolejnych przejazdach, a rozsiewacz utrzymuje w miarę stałą szerokość roboczą. Dzięki temu dawka wapna jest rozłożona równomiernie na całej powierzchni pola, co potem przekłada się na wyrównanie odczynu pH i lepsze wykorzystanie składników pokarmowych. W wielu gospodarstwach przyjmuje się wręcz standard: EGNOS do wapnowania i nawozów, a RTK zostawia się do najbardziej wymagających zabiegów, jak siew pasowy czy uprawa w systemach z bardzo wąskimi ścieżkami technologicznych.
W tym pytaniu haczyk polega na zrozumieniu, jakiej dokładności realnie dostarcza EGNOS i do jakich zabiegów rolniczych ta dokładność jest wystarczająca. EGNOS jest satelitarnym systemem wspomagającym (SBAS), poprawiającym dokładność i wiarygodność sygnału GPS, ale nie osiąga precyzji na poziomie centymetrów, jak systemy RTK. Z mojego doświadczenia wynika, że wiele osób przecenia EGNOS i przypisuje mu zastosowania, do których potrzeba znacznie dokładniejszej nawigacji. Zakładanie ścieżek technologicznych wymaga zwykle bardzo dobrej powtarzalności przejazdów, często rzędu kilku centymetrów, bo potem po tych ścieżkach będą jeździły opryskiwacze, rozsiewacze czy kombajny przez wiele sezonów. Jeżeli ścieżki będą przesunięte o kilkadziesiąt centymetrów, to maszyny mogą wjeżdżać na rośliny, niszczyć łan albo powodować nierównomierne nawożenie czy opryski. Do takiego zastosowania standardem branżowym jest raczej RTK GNSS, a nie sam EGNOS. Podobnie przy siewie kukurydzy, szczególnie punktowym, wymagana jest bardzo wysoka dokładność i powtarzalność toru jazdy, żeby zachować równomierne odległości między rzędami i roślinami. W nowoczesnych gospodarstwach kukurydza jest często uprawiana w systemach, gdzie później prowadzenie maszyn (np. przy podsiewie nawozów, pieleniu międzyrzędowym czy zbiorze) musi idealnie trafiać w rzędy. Tu tolerancja błędu na poziomie typowym dla EGNOS jest po prostu za duża. Sadzenie ziemniaków to też zabieg precyzyjny – rozstawa rzędów i bulw decyduje o plonie i o tym, jak później poradzi sobie koparka czy kombajn ziemniaczany. Oczywiście, da się to zrobić bez RTK, ale jeśli już mówimy o świadomym wykorzystaniu systemu korekcji satelitarnej, to w praktyce przy sadzeniu częściej stosuje się dokładniejsze rozwiązania niż sam EGNOS. Typowy błąd myślowy polega tutaj na założeniu, że „skoro to jest system korekcji, to nadaje się do wszystkiego, co wymaga precyzji”. Tymczasem w rolnictwie precyzyjnym trzeba zawsze dopasować klasę dokładności do konkretnego zabiegu. EGNOS świetnie sprawdza się tam, gdzie szerokość robocza jest duża, a dopuszczalny błąd przejazdu wynosi kilkadziesiąt centymetrów – właśnie jak przy rozsiewaniu wapna, a nie przy najbardziej wymagających operacjach sadzenia czy siewu punktowego.