System Trail Control to w praktyce układ automatycznego prowadzenia opryskiwacza tak, żeby jego koła dokładnie szły po śladach kół ciągnika. Technicznie rzecz biorąc, sterownik elektroniczny na podstawie kąta skrętu przednich kół, sygnału prędkości i czasem dodatkowych czujników położenia, odpowiednio wychyla belkę dyszla lub oś skrętną opryskiwacza. Dzięki temu przy skręcie na uwrociach przyczepa „zacieśnia” tor jazdy i nie ścina zakrętu, tylko wiernie podąża za ciągnikiem. Z mojego doświadczenia to robi ogromną różnicę na poprzeczniakach, przy słupach, rowach czy granicach pola. Po pierwsze ogranicza się rozjeżdżanie upraw poza śladem technologicznym, co jest zgodne z dobrą praktyką rolniczą i wytycznymi rolnictwa precyzyjnego. Po drugie zmniejsza się ugniatanie gleby, a więc poprawia się struktura i nośność pola. Trail Control bardzo dobrze współpracuje też z systemami jazdy równoległej i nawigacją satelitarną – ciągnik prowadzi linie AB, a opryskiwacz automatycznie trzyma się jego śladu. W nowoczesnych agregatach opryskowych to już właściwie standard, szczególnie przy dużych szerokościach roboczych, gdzie każdy błąd toru jazdy szybko przekłada się na podwójne przejazdy lub nieopryskane pasy. W skrócie: istota systemu to korygowanie toru przyczepy, a nie prędkości, szerokości uwroci czy położenia poprzecznego belki.
System Trail Control bywa mylony z kilkoma innymi rozwiązaniami stosowanymi w opryskiwaczach, stąd łatwo o błędne skojarzenia. Kluczowe jest zrozumienie, że jego głównym zadaniem jest sterowanie torem jazdy przyczepy, tak aby koła opryskiwacza możliwie dokładnie pokrywały się ze śladami kół ciągnika. W praktyce realizuje się to poprzez hydraulicznie lub elektrohydraulicznie sterowaną oś skrętną lub dyszel, sprzężone z czujnikiem kąta skrętu przednich kół ciągnika albo z elektroniką ciągnika poprzez magistralę ISOBUS. Nie odpowiada natomiast za stałe poziomowanie belki. Za utrzymywanie belki w poziomie służą osobne systemy: układy wahadłowe, czujniki nachylenia, ultradźwiękowe czujniki wysokości nad łanem i aktywne zawieszenie belki. One pracują głównie w płaszczyźnie pionowej, kontrolując przechyły i odległość od roślin, natomiast Trail Control działa w płaszczyźnie poziomej, korygując tor jazdy maszyny. Częstym uproszczeniem jest też myśl, że taki system pozwala zmniejszyć szerokość pasów uwroci. W rzeczywistości szerokość uwroci wynika głównie z geometrii zestawu (długość ciągnik + maszyna, promień skrętu) i szerokości roboczej belki. Trail Control może sprawić, że na uwrociu nie rozjedziemy dodatkowych pasów roślin i nie będziemy robić „esów”, ale fizycznie nie skraca to potrzebnej szerokości poprzeczniaka w sensie geometrii manewru. Podobnie błędne jest kojarzenie tego systemu z możliwością zwiększenia prędkości pracy agregatu. O maksymalnej prędkości decydują przede wszystkim parametry oprysku: dawka cieczy, wydajność rozpylaczy, dopuszczalne znoszenie i bezpieczeństwo jazdy. Elektronika wspomagająca prowadzenie nie powinna być pretekstem do szybszej jazdy, bo zgodnie z dobrą praktyką rolniczą najpierw liczy się dokładność aplikacji i równomierność pokrycia, a dopiero potem tempo pracy. Typowy błąd myślowy polega więc na przypisywaniu jednemu modułowi wszystkich „inteligentnych” funkcji maszyny. W nowoczesnych opryskiwaczach każda funkcja ma swój wyspecjalizowany układ: osobno prowadzenie toru, osobno poziomowanie belki, osobno kontrola sekcji czy regulacja dawki. Trail Control to tylko, albo aż, precyzyjne prowadzenie opryskiwacza po śladach ciągnika.