To jest właśnie klasyczny przykład systemu do aplikacji nawozów azotowych w czasie rzeczywistym. Na zdjęciu widać czujnik nad łanem roślin – to typowy N-Sensor / Crop Sensor montowany na wysięgniku przed lub nad ciągnikiem. Tego typu urządzenia, np. Yara N-Sensor, Claas Crop Sensor czy podobne rozwiązania innych firm, analizują optycznie kondycję roślin (głównie zawartość chlorofilu, czyli pośrednio poziom azotu) na bieżąco podczas przejazdu. Na podstawie odbitego światła w określonych długościach fali system ocenia aktualne zapotrzebowanie na azot i automatycznie steruje dawką nawozu w rozsiewaczu. Dzięki temu zamiast jednej, uśrednionej dawki na całe pole, roślina dostaje tyle azotu, ile rzeczywiście potrzebuje w danym miejscu. W praktyce przekłada się to na wyższą efektywność nawożenia, mniejsze straty azotu do środowiska (wymywanie, ulatnianie) i zwykle lepszy plon. Moim zdaniem takie systemy to już standard w precyzyjnym rolnictwie – szczególnie tam, gdzie stosuje się intensywne nawożenie i liczy się każdy kilogram N. Dobrą praktyką jest też kalibracja i weryfikacja ustawień na podstawie prób glebowych i zaleceń agrotechnicznych, żeby elektronika była wsparciem, a nie "czarną skrzynką" działającą w oderwaniu od technologii uprawy.
Na zdjęciu łatwo się zasugerować, że skoro za ciągnikiem jedzie opryskiwacz polowy, to chodzi o fungicydy albo herbicydy. To jest dość typowy błąd: patrzymy na maszynę z tyłu, a nie na to, co jest najważniejsze – czyli czujnik zamontowany wysoko nad łanem. Ten wysięgnik z głowicą optyczną to nie jest belka opryskowa, tylko system pomiarowy do nawożenia azotowego. Takie czujniki nie służą do dozowania potasu, bo zapotrzebowania na K nie da się w prosty sposób ocenić po barwie i kondycji liści w czasie rzeczywistym; potas planuje się głównie na podstawie analiz glebowych i bilansu składników. Podobnie jest z fungicydami i herbicydami – ich dawki wynikają z progu szkodliwości, fazy rozwojowej roślin i zaleceń etykiety środka, a nie z bieżącego pomiaru zawartości chlorofilu. Owszem, istnieją systemy do punktowego oprysku chwastów na podstawie kamer, ale wyglądają inaczej: kamery są zwykle w belce, nisko nad glebą, a nie na wysokim, pojedynczym ramieniu przed ciągnikiem. W przypadku azotu sens ma regulacja dawki w oparciu o wskaźniki wegetacji (np. NDVI), bo roślina bardzo szybko reaguje na niedobór lub nadmiar tego składnika. Dlatego właśnie standardem w rolnictwie precyzyjnym stały się systemy typu N-Sensor – sterują rozsiewaczem nawozów mineralnych lub aplikatorem RSM tak, żeby w każdej części pola dawka N była zmienna i dopasowana do aktualnego stanu łanu. Mylenie tego z aplikacją fungicydów czy herbicydów wynika zazwyczaj z prostego skojarzenia: widzę opryskiwacz, więc myślę o ochronie roślin, a nie o nawożeniu. Warto jednak patrzeć na funkcję czujnika, a nie tylko na maszynę ciągniętą za traktorem.