Wybór paszociągu łańcuchowo-krążkowego przy dużej liczbie zakrętów w linii transportu paszy jest jak najbardziej zgodny z praktyką nowoczesnych ferm trzody. Ten typ instalacji został właśnie zaprojektowany do pracy w skomplikowanych układach korytarzy, pomieszczeń i kojców, gdzie trzeba „ominąć” ściany, słupy, przejścia technologiczne. Łańcuch z krążkami porusza się w zamkniętej rurze i może bezproblemowo pokonywać liczne łuki pod dość małym promieniem, bez większego ryzyka wysypywania się paszy czy jej blokowania. Dzięki temu można prowadzić paszociąg wzdłuż ścian, pod sufitem, robić zmiany kierunku nawet o 90° – oczywiście z zachowaniem zaleceń producenta co do minimalnego promienia gięcia. W dobrze zaprojektowanym systemie łańcuchowo-krążkowym dawka paszy jest równomiernie rozprowadzana do wszystkich punktów odbioru, a zużycie energii pozostaje rozsądne. Moim zdaniem to jest taki „złoty standard” w chlewniach, gdzie kojce są gęsto rozmieszczone i nie da się zrobić prostych odcinków jak na hali magazynowej. W dodatku te systemy dobrze współpracują z automatyką zadawania pasz: czujniki poziomu, sterowniki czasowe, a nawet systemy żywienia fazowego. Jeżeli przestrzega się zasad montażu (odpowiednie nachylenia, unikanie zbyt ostrych zakrętów, właściwe naciągnięcie łańcucha), to awaryjność jest stosunkowo niska, a obsługa ogranicza się głównie do okresowego smarowania, kontroli zużycia elementów i czyszczenia instalacji z resztek paszy, żeby nie dochodziło do zagrzewania i zatykania przewodów.
W systemach automatycznego zadawania pasz bardzo łatwo pomylić rodzaje przenośników, bo na pierwszy rzut oka każdy „jakoś tam” tę paszę przewiezie. Problem zaczyna się przy dużej liczbie zakrętów. Sporo osób intuicyjnie myśli o przenośniku pneumatycznym, bo skoro powietrze „dmucha” paszę rurą, to zakręty nie powinny mu przeszkadzać. W praktyce w chlewniach taki układ jest drogi w eksploatacji, wymaga silnych dmuchaw, dobrej filtracji, a ostre łuki powodują przyspieszone zużycie rur i rozdrabnianie paszy. Ten typ transportu stosuje się raczej tam, gdzie są duże odległości i specyficzne wymagania, a nie jako standard przy żywieniu trzody w budynku pełnym zakrętów. Równie mylący bywa wybór przenośnika taśmowego. Taśma świetnie działa na prostych odcinkach, w korytarzach paszowych czy na krótkich trasach między silosem a mieszalnikiem, ale kompletnie nie nadaje się do częstych zmian kierunku w poziomie. Każdy zakręt wymagałby skomplikowanych rozwiązań konstrukcyjnych, rolek prowadzących, dodatkowych napędów, a i tak rośnie ryzyko zsuwania się paszy z taśmy i problemów z czyszczeniem. To raczej technologia dla prostych linii, nie dla „labiryntów” w chlewni. Paszociąg rolkowy też brzmi kusząco, bo kojarzy się z lekkim transportem i małym oporem ruchu. Jednak układ rolkowy wymaga albo grawitacji (spadku), albo pchania/ciągnięcia ładunku po rolkach. Ziarno czy śruta nie zachowują się jak paczka czy skrzynka – rozsypują się, klinują między rolkami, a przy zakrętach praktycznie nie ma jak tego sensownie poprowadzić. To typowy błąd myślowy: przenosimy rozwiązania z magazynów czy logistyki na żywienie zwierząt, gdzie medium jest sypkie i zupełnie inaczej się zachowuje. W automatycznym zadawaniu pasz dla trzody kluczowe są: możliwość prowadzenia długich i krętych tras, ograniczenie strat paszy, łatwość czyszczenia oraz stabilna praca przy codziennym, wielokrotnym cyklu zadawania. Z tego powodu systemy łańcuchowo-krążkowe stały się branżową dobrą praktyką, a pozostałe wymienione rozwiązania mają raczej zastosowanie pomocnicze lub w innych warunkach technologicznych niż typowa chlewnia z wieloma zakrętami linii transportu.