Silnik elektryczny jest w systemie jazdy równoległej typowym urządzeniem wykonawczym, czyli tym elementem, który faktycznie „rusza żelastwem”. Odbiornik GPS, radio RTK czy monitor tylko zbierają dane, przetwarzają je i wyznaczają tor jazdy, ale to właśnie silnik elektryczny obraca kolumną kierowniczą albo bezpośrednio mechanizmem skrętu kół. W praktycznych zestawach do automatycznego prowadzenia ciągnika stosuje się elektryczne silniki montowane na wieńcu kierownicy albo na wałku kolumny kierowniczej. System GNSS oblicza odchyłkę od wyznaczonej linii A–B, sterownik przelicza ją na kąt skrętu, a silnik elektryczny wykonuje to polecenie z odpowiednią prędkością i momentem obrotowym. Dzięki temu zachowywana jest równoległość przejazdów, minimalizują się zakładki i omijaki, a operator może bardziej skupić się na pracy narzędzia niż na samym prowadzeniu. Z mojego doświadczenia wynika, że poprawnie dobrany i skalibrowany silnik elektryczny potrafi prowadzić ciągnik dokładniej niż zmęczony operator po kilku godzinach pracy. Producenci tacy jak John Deere, Trimble czy Topcon kładą bardzo duży nacisk na parametry tych silników: płynność reakcji, brak luzów, możliwość precyzyjnej kalibracji czułości układu. To właśnie zgodne z dobrą praktyką jest rozumienie, że w łańcuchu: pomiar – przetwarzanie – wykonanie, silnik elektryczny należy do ostatniego etapu i on fizycznie utrzymuje tor jazdy.
W systemach jazdy równoległej bardzo łatwo pomylić elementy pomiarowe i komunikacyjne z elementem wykonawczym. Odbiornik GPS bywa postrzegany jako „serce” układu, bo bez niego nie ma informacji o pozycji, ale jest to wyłącznie czujnik położenia satelitarnego, czyli typowy element pomiarowy GNSS. Odbiornik oblicza współrzędne, prędkość, ewentualnie kurs, ale sam w sobie nie ma żadnej możliwości skręcenia kół ciągnika. To samo dotyczy radia RTK – jego zadaniem jest wyłącznie transmisja poprawek korekcyjnych z bazy referencyjnej, dzięki czemu pozycjonowanie jest centymetrowe. Radio RTK jest więc częścią toru komunikacyjnego, nie wykonawczego. Monitor natomiast pełni rolę interfejsu użytkownika i jednostki sterującej: wyświetla mapy przejazdów, linie A–B, komunikaty i pozwala operatorowi włączać tryb automatycznego prowadzenia. Moim zdaniem to właśnie tu rodzi się typowy błąd myślowy: skoro operator „klika na monitorze” opcję autosterowania, to wydaje się, że to monitor steruje ciągnikiem. W rzeczywistości monitor tylko wydaje sygnał sterujący do sterownika, a ten dalej do urządzenia wykonawczego. Z punktu widzenia mechatroniki maszyn rolniczych urządzenie wykonawcze to ten element, który zamienia sygnał elektryczny na ruch mechaniczny – i w systemach jazdy równoległej jest to silnik elektryczny napędzający kolumnę kierowniczą lub siłownik skrętu. Bez tego silnika układ byłby jedynie zaawansowanym systemem nawigacyjnym, który wszystko „wie”, ale niczego fizycznie nie potrafi ustawić. Dlatego za utrzymanie toru jazdy nie odpowiada ani GPS, ani RTK, ani sam monitor, tylko właśnie element napędowy – silnik elektryczny, czasem w tandemie z przekładnią i czujnikiem kąta skrętu.