Poprawna jest odpowiedź III, bo dokładnie te wartości widać w oknie konfiguracyjnym terminala. Na ekranie w polach wprowadzania parametrów ciągnika wpisane są: przesunięcie anteny wzdłuż 1,75 m (czyli odległość anteny od osi tylnej), odstęp tylnego punktu dołączania 1,35 m (koniec zaczepu od osi tylnej), rozstaw osi 3,20 m oraz wysokość anteny 3,95 m nad podłożem. Dokładnie taki zestaw liczb występuje w kolumnie III w tabeli, więc logicznie to ten ciągnik jest przedstawiony na zrzucie. W praktyce takie ekranowe okno to standard w systemach automatycznego prowadzenia GNSS – niezależnie czy to Trimble, John Deere, Topcon czy inni producenci – zawsze musimy wprowadzić: położenie anteny względem osi tylnej, punktu zaczepu narzędzia oraz jej wysokość. Od tych danych zależy poprawne obliczanie pozycji narzędzia, dokładne prowadzenie po śladzie AB, kompensacja skrętu oraz działanie Section Control. Moim zdaniem warto się przyzwyczaić do dokładnego odczytywania takich ekranów, bo przy każdej zmianie ciągnika albo konfiguracji zaczepu trzeba te wartości szybko zweryfikować i wprowadzić bezbłędnie, inaczej nawet bardzo dokładny sygnał RTK nie da nam realnej dokładności w polu.
W tym zadaniu łatwo dać się złapać na pierwsze lepsze wartości, które „mniej więcej pasują”, ale w konfiguracji systemu prowadzenia GPS liczy się pełna zgodność wszystkich parametrów. Na zrzucie ekranu terminal pokazuje cztery kluczowe liczby: przesunięcie anteny wzdłuż 1,75 m, odstęp tylnego punktu dołączania 1,35 m, rozstaw osi 3,20 m oraz wysokość anteny 3,95 m. To jest komplet, który musi jednocześnie zgadzać się z jedną kolumną w tabeli. Jeśli wybierzemy wariant, gdzie np. różni się tylko rozstaw kół (3,30 lub 3,35 zamiast 3,20), to system będzie traktował ciągnik jak fizycznie inny pojazd – zmieni się promień skrętu, a co za tym idzie obliczanie pozycji narzędzia przy nawrotach. Podobnie drobna rozbieżność w wysokości anteny o 0,1–0,15 m to niby niewiele, ale przy kompensacji przechyłów i nachyleń stoku algorytm GNSS bazuje właśnie na tej wysokości. Typowy błąd myślowy polega tu na patrzeniu tylko na jeden parametr, np. odległość anteny od osi tylnej, i ignorowaniu pozostałych. W rzeczywistej kalibracji tak się nie da – wszystkie wymiary muszą odpowiadać jednemu konkretnemu ciągnikowi. Dlatego odpowiedzi I, II i IV odpadają, bo każda z nich ma choć jedną wartość niezgodną z tym, co widać na ekranie terminala. W praktyce przy pracy w polu taka „mała” rozbieżność skończyłaby się przesunięciem ścieżek przejazdu, niedokładnym prowadzeniem narzędzia i gorszą jakością pracy całego systemu automatycznego prowadzenia.