Zamontowanie na belce polowej opryskiwacza czujników ultradźwiękowych umożliwia zastosowanie systemu
Poprawnie powiązano zastosowanie czujników ultradźwiękowych z automatycznym utrzymaniem stałej odległości belki polowej od powierzchni łanu. Czujniki ultradźwiękowe mierzą czas powrotu fali dźwiękowej odbitej od roślin lub powierzchni gleby. Na tej podstawie sterownik oblicza aktualną wysokość belki i na bieżąco koryguje jej położenie za pomocą hydrauliki opryskiwacza. Dzięki temu belka „płynie” nad łanem na stałej wysokości, nawet gdy teren jest nierówny, a rośliny mają różną wysokość. W praktyce przekłada się to na równomierny rozkład cieczy roboczej, prawidłową wielkość kropli oraz ograniczenie znoszenia oprysku przez wiatr. Zbyt nisko zawieszona belka powoduje nadmierne pokrycie, ryzyko fitotoksyczności i uderzanie belki w rośliny, zbyt wysoko – zwiększone znoszenie i nierównomierne dawki. Dlatego w nowoczesnych opryskiwaczach polowych, szczególnie o dużej szerokości roboczej, systemy automatycznej regulacji wysokości z czujnikami ultradźwiękowymi są praktycznie standardem i zgodne z zaleceniami producentów oraz dobrą praktyką rolniczą. Moim zdaniem to jedno z tych rozwiązań, które naprawdę odczuwalnie poprawia komfort pracy operatora i jakość zabiegu, bo operator nie musi cały czas ręcznie „pilnować” belki, tylko skupia się na jeździe i bezpieczeństwie.
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie odpowiedzi brzmią dość „automatycznie” i kojarzą się z nowoczesnym opryskiwaczem. Trzeba jednak rozdzielić, do czego służą czujniki ultradźwiękowe, a do czego inne systemy sterowania. Czujnik ultradźwiękowy mierzy odległość, więc jego naturalnym zastosowaniem jest kontrola wysokości belki polowej nad łanem lub glebą. Na tej podstawie realizuje się automatyczne utrzymanie odległości, czyli tzw. automatyczną regulację wysokości belki. Natomiast utrzymanie stałej ilości cieczy na jednostkę powierzchni to już domena sterownika dawki i przepływomierza. Tu wchodzą w grę czujniki przepływu, pomiar prędkości jazdy (np. z radaru, GNSS lub czujnika w skrzyni biegów) oraz zawory regulacyjne na przewodzie głównym. System DPAE albo podobne rozwiązania liczą dawkę w l/ha, ale nie potrzebują do tego ultradźwięków, tylko informacji o przepływie i prędkości. Automatyczne składanie belki po napotkaniu przeszkody też nie opiera się na ultradźwiękach. Zazwyczaj stosuje się tu rozwiązania mechaniczne lub hydrauliczne z zaworami bezpieczeństwa, ewentualnie czujniki zderzeniowe, ale to inna filozofia niż ciągły pomiar odległości. Z kolei automatyczna obsługa sekcji opryskiwacza (Section Control) korzysta głównie z GNSS, map pól i sterownika ISOBUS – system sam wyłącza sekcje na uwrociach lub w miejscach zachodzenia przejazdów, ale znów nie ma tu potrzeby mierzenia odległości belki od łanu. Typowy błąd myślowy przy tym pytaniu to założenie, że „jak coś jest automatyczne w opryskiwaczu, to pewnie ma czujniki ultradźwiękowe”. W rzeczywistości każdy podukład korzysta z innych typów sensorów: jedne z przepływomierzy, inne z GNSS, jeszcze inne z czujników ultradźwiękowych. Kluczem jest powiązanie rodzaju wielkości fizycznej, którą mierzymy (tu: odległość), z konkretną funkcją maszyny.