Przejdź do głównej treści

Kwalifikacja: MTL.04 - Organizacja i nadzorowanie procesu odlewniczego

Zawód: Technik odlewnik

Kategorie: Wady odlewów i zapobieganie im Badania nieniszczące i pomiary warsztatowe

Na rysunku przedstawiono

Ilustracja do pytania z kwalifikacji MTL.04
A. sondę prądowirową.
B. sondę rentgenowską.
C. defektoskop magnetyczny.
D. defektoskop ultrasonograficzny.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz M.37-SG-20.06).

Na zdjęciu widać defektoskop magnetyczny, dokładniej przenośny jarzmowy defektoskop do badań magnetyczno-proszkowych. Charakterystyczne są dwa bieguny, czyli metalowe stopki przykładane do badanego elementu, oraz masywna obudowa cewki tworzącej pole magnetyczne. Takiego sprzętu używa się do wykrywania nieciągłości w materiałach ferromagnetycznych, na przykład w staliwie, żeliwie ferromagnetycznym albo stalowych elementach oprzyrządowania. Zasada jest dość prosta: element się magnesuje, a w miejscu pęknięcia, zawalcowania, rzadzizny wychodzącej na powierzchnię lub innej nieciągłości powstaje pole rozproszenia. Proszek magnetyczny, suchy albo w zawiesinie, układa się wtedy w widoczny ślad. Moim zdaniem to jedna z bardziej praktycznych metod w warsztacie, bo szybko pokazuje pęknięcia powierzchniowe, których gołym okiem czasem wcale nie widać. W odlewni stosuje się ją często przy kontroli odlewów ze staliwa po oczyszczaniu i po obróbce cieplnej. Dobra praktyka wymaga oczyszczenia powierzchni, dobrania kierunku magnesowania możliwie prostopadle do przewidywanej wady, sprawdzenia natężenia pola i wykonania oględzin w odpowiednim oświetleniu. W branży odnosi się to m.in. do zasad z PN-EN ISO 9934 dla badań magnetyczno-proszkowych, a kwalifikacje personelu często wiąże się z PN-EN ISO 9712. Po badaniu, jeśli jest taka potrzeba, element się rozmagnesowuje, żeby nie przyciągał opiłków i nie robił problemów w dalszym montażu.
Na rysunku nie pokazano defektoskopu ultradźwiękowego, bo taki przyrząd zwykle składa się z aparatu z ekranem, głowicy ultradźwiękowej oraz przewodu, a badanie wymaga sprzęgacza, na przykład żelu albo oleju. Ultradźwięki służą do wykrywania wad wewnętrznych przez analizę odbić fal, więc wygląd urządzenia jest zupełnie inny niż masywne jarzmo z dwoma biegunami przykładanymi do powierzchni. Tu właśnie te bieguny są najważniejszą wskazówką. Nie jest to też sonda rentgenowska. Aparatura radiologiczna do prześwietlania odlewów ma źródło promieniowania X lub gamma, osłony, kasety albo detektory cyfrowe i wymaga stref ochronnych, procedur bezpieczeństwa oraz uprawnień radiacyjnych. Mały, ręczny element ze stopkami magnetycznymi nie pasuje do tej metody ani konstrukcyjnie, ani użytkowo. Sonda prądowirowa również może mieć przewód i być ręczna, dlatego czasem uczniowie mylą ją z podobnymi przyrządami NDT, ale jej głowica jest zwykle niewielka, zawiera cewki pomiarowe i pracuje na zasadzie indukowania prądów wirowych w materiale przewodzącym. Nie potrzebuje dwóch dużych biegunów jarzma, bo nie wytwarza pola magnetycznego w taki sposób jak defektoskop magnetyczny. Typowy błąd myślowy polega na tym, że patrzy się tylko na kabel i przemysłową obudowę, a nie na element roboczy urządzenia. W badaniach nieniszczących warto najpierw rozpoznać, co fizycznie oddziałuje z materiałem: fala ultradźwiękowa, promieniowanie, prądy wirowe czy pole magnetyczne. Tutaj budowa jasno wskazuje na metodę magnetyczno-proszkową, stosowaną głównie do ferromagnetyków i wykrywania wad powierzchniowych oraz płytko podpowierzchniowych.

Wymagane logowanie

Ocenianie trudności pytań jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się, aby skorzystać z pełni możliwości platformy.

Twoja ocena pomoże innym uczniom w przygotowaniu do egzaminu, a Tobie pozwoli na dostęp do spersonalizowanych statystyk.

Zgłoś błąd w pytaniu

Rozwiń sekcję i zmień pole, którego dotyczy błąd. Wyślemy tylko zmienione sekcje.

Błędna kwalifikacja
Błąd w treści pytania
Błąd w treści odpowiedzi
Błąd w obrazie
Dane kontaktowe (opcjonalnie)
Podaj email, jeśli chcesz otrzymać informację o rozpatrzeniu zgłoszenia.