Stosowanie owadów pożytecznych do zwalczania mączlika szklarniowego to taka metoda, która wpisuje się w ideę integrowanej ochrony roślin, zgodnej z nowoczesnymi, ekologicznymi trendami w ogrodnictwie i produkcji szklarniowej. Chodzi tutaj głównie o wykorzystanie naturalnych wrogów szkodnika, takich jak pasożytnicze błonkówki Encarsia formosa czy różne gatunki drapieżnych pluskwiaków z rodziny Miridae. Takie biologiczne rozwiązania są nie tylko skuteczne, ale też bezpieczne dla środowiska i ludzi. W odróżnieniu od chemicznych środków ochrony, nie powodują one skażenia roślin, podłoża czy powietrza w szklarni. Z własnego doświadczenia wiem, że w szklarni, gdzie przez jeden sezon zastosuje się Encarsię regularnie, populacja mączlika spada do poziomu praktycznie niezauważalnego, a rośliny wyglądają zdrowiej. Branżowe standardy jasno mówią, by najpierw sięgać po metody biologiczne i mechaniczne, zanim użyje się chemii. Taka metoda jest też dobrze widziana w gospodarstwach produkujących „zdrową żywność” czy realizujących programy certyfikacji ekologicznej. Moim zdaniem, warto znać skuteczne owady pożyteczne – ich dobór do uprawy i integracja z innymi zabiegami daje wymierne korzyści, i to nie tylko w kontekście ochrony środowiska, ale też utrzymania wysokiej jakości plonów.
Zwalczanie mączlika szklarniowego za pomocą fungicydów, herbicydów czy nawet promieniowania UV wynika często z nieporozumień dotyczących ich przeznaczenia i skuteczności. Fungicydy to środki przeznaczone do zwalczania chorób grzybowych, więc nie mają żadnego wpływu na owady takie jak mączlik. Bywa, że ktoś łączy obecność szkodnika z ryzykiem chorób, ale w praktyce fungicyd nie ograniczy liczebności tego szkodnika, a jego stosowanie będzie po prostu niepotrzebnym obciążeniem środowiska. Herbicydy działają selektywnie (lub nieselektywnie) na chwasty, a nie na owady – ich użycie w kontekście mączlika jest błędem logicznym i może wręcz zaszkodzić uprawie, niszcząc niepotrzebnie rośliny uprawne lub te pełniące funkcje pożyteczne. Promieniowanie UV teoretycznie mogłoby uszkadzać owady, ale w praktyce nie stosuje się go do ochrony szklarni przed mączlikiem – byłoby to nieefektywne, kosztowne i groźne dla zdrowia ludzi oraz roślin. W rzeczywistości takie metody nie są zalecane ani przez polskie, ani przez europejskie wytyczne integrowanej ochrony roślin. Wybór chemicznych lub fizycznych metod wynika czasem z chęci szybkiego efektu, ale właśnie takie działania prowadzą do powstawania odporności, niszczenia populacji pożytecznych organizmów i degradacji środowiska. Znacznie lepszym rozwiązaniem są naturalni wrogowie, których obecność w szklarni pozwala ograniczyć chemiczne interwencje do minimum, a nawet całkowicie ich uniknąć. Takie podejście jest nie tylko ekologiczne, ale i ekonomicznie uzasadnione na dłuższą metę, bo ogranicza koszty i ryzyko wtórnych problemów z odpornością szkodników.