Głębokie spulchnienie i mieszanie roli bez jej odwracania można uzyskać przez wykonanie zabiegu
Kultywatorowanie to taki zabieg uprawowy, który chyba najtrafniej kojarzy się z głębokim spulchnianiem gleby bez jej odwracania. W przeciwieństwie do orki, gdzie gleba jest wywracana na drugą stronę, tutaj całość polega na tym, żeby ją dobrze rozluźnić, rozdrobnić i wymieszać warstwę uprawną, ale zostawić ją w tej samej orientacji. Kultywatory mają zęby, które wchodzą na określoną głębokość (czasem nawet do 30 cm), rozrywają zaskorupiałą powierzchnię, uplastyczniają strukturę gleby i poprawiają podsiąkanie wody. Co ciekawe, kultywatorowanie jest bardzo popularne w uprawie uproszczonej, no-till czy strip-till, w których minimalizuje się zaburzenie warstw gleby. Osobiście uważam, że to świetny kompromis między zachowaniem próchnicy a przygotowaniem gleby do siewu, szczególnie na polach o zwięzłej strukturze. Standardy rolnicze, szczególnie te ekologiczne, coraz częściej kładą nacisk właśnie na takie technologie, żeby nie niszczyć tak bardzo życia biologicznego w glebie. Kultywatory sprawdzają się też dobrze do mieszania resztek pożniwnych – na przykład słomy czy międzyplonów – z glebą, bez jej przesadnego przewracania. Dobrą praktyką jest też stosowanie kultywatorów na ciężkich glebach po deszczach, kiedy gleba jest lekko wilgotna – wtedy efekt jest najlepszy. Z mojego doświadczenia wynika, że kultywatorowanie wspiera rozwój mikroorganizmów i poprawia przewiewność gleby, co potem przekłada się na lepsze wschody roślin. Warto o tym pamiętać, organizując prace polowe.
Często spotykanym błędem jest utożsamianie głębokiego spulchniania gleby i mieszania roli z klasyczną orką. W rzeczywistości orka, choć rzeczywiście ingeruje głęboko w glebę, wiąże się głównie z jej odwracaniem. Skibę się przeważa, co powoduje poważne zaburzenie warstw – wszystko idzie na dół, a spodnia warstwa na górę. To przydatne przy zwalczaniu chwastów czy wprowadzaniu obornika, ale nijak nie pasuje do założenia, by nie odwracać roli. Wałowanie i włókowanie natomiast to zabiegi zupełnie innego typu. Wałowanie polega na dociśnięciu gleby – przydaje się po siewie, żeby poprawić kontakt nasion z glebą, wyrównać powierzchnię albo ograniczyć parowanie wody, ale nie ma tu mowy o głębokim spulchnianiu. Raczej się to kojarzy z zagęszczaniem, nie odwrotnie. Włókowanie z kolei to płytkie wyrównywanie i rozdrabnianie skorup czy grud po orce albo zimie. Zabieg raczej powierzchniowy, używany wczesną wiosną – poprawia strukturę, ale nie narusza głębszych warstw i nie miesza ich w ogóle. Typowym nieporozumieniem jest myślenie, że każdy sprzęt uprawowy cokolwiek zmienia w strukturze całej roli – niestety tak nie jest. Mieszanie gleby i jej głębokie spulchnianie bez zmiany położenia warstw to typowa cecha kultywatorowania, zresztą coraz bardziej doceniana w rolnictwie zrównoważonym i precyzyjnym. Moim zdaniem, warto znać różnice między tymi zabiegami, bo od tego zależy sukces przygotowania pola pod uprawę w zależności od typu gleby i rośliny.