No to jest właśnie korona kotłowa, czyli taka, gdzie pień przechodzi płynnie w kilka silnych przewodników skracanych na mniej więcej tej samej wysokości. Korona kotłowa to klasyka w sadownictwie, zwłaszcza tam, gdzie liczy się łatwość prowadzenia drzewa i optymalny dostęp światła do wszystkich gałęzi. W praktyce daje to bardzo wygodne cięcie i pielęgnację, bo pędy są równomiernie rozłożone wokół pnia. Z mojego doświadczenia, przy takiej koronie łatwiej zapobiegać chorobom grzybowym, bo światło i powietrze docierają do każdego zakątka drzewa. Ten typ korony poleca się szczególnie do jabłoni czy grusz, gdzie ważna jest wytrzymałość drzewa i komfort zbioru. Kotłowa forma to też dobry wybór przy starszych sadach, bo łatwo utrzymać właściwą wysokość drzewa i nie trzeba się martwić o dominację jednego przewodnika – wszystkie mają równą szansę na rozwój. Ważne, żeby pamiętać o regularnym cięciu, bo tylko wtedy korona nie będzie się zagęszczać za bardzo. Szczerze mówiąc, według mnie to jedna z najbardziej uniwersalnych i praktycznych form, szczególnie w mniejszych sadach, gdzie liczy się każdy metr kwadratowy światła.
Patrząc na przedstawiony schemat, można się łatwo pomylić, bo niektóre korony mają zbliżony zarys, szczególnie jeśli ktoś ma małe doświadczenie praktyczne. Często bywa tak, że wybierając prawie naturalną, wrzecionową czy w literę U, myli się pojęcia związane z liczbą przewodników i sposobem prowadzenia drzewa. Korona prawie naturalna to taka, którą formuje się jak najmniej, pozostawiając drzewu dużą swobodę wzrostu, dzięki czemu jej pokrój przypomina naturalny. W takich przypadkach przewodnik zwykle dominuje, a boczne pędy nie są sztucznie ograniczane do jednej wysokości. Z kolei korona wrzecionowa jest charakterystyczna głównie dla upraw intensywnych, z jednym przewodnikiem, wokół którego rozkładają się krótkie gałęzie – stosowana głównie w nowoczesnych sadach jabłoniowych i gruszowych, gdzie liczy się wysoka wydajność i łatwość mechanicznego zbioru. W literę U to już zupełnie inny sposób prowadzenia, spotykany głównie przy drzewach przyściennych lub w tunelach – tam pień rozgałęzia się od razu na dwa główne ramiona, które prowadzi się równolegle, ale nie tworzy typowego „kotła” z kilkoma równorzędnymi przewodnikami. Mylenie tych typów bierze się często z uproszczeń: ktoś widzi rozgałęzienie i od razu zakłada, że to wrzeciono albo kształt U. W praktyce najważniejsza jest liczba i układ przewodników oraz wysokość ich odprowadzenia od pnia – kotłowa zawsze będzie miała kilka wyraźnych konarów wyrastających mniej więcej z jednego punktu, co świetnie widać na ilustracji. Warto zwracać uwagę na standardowe schematy i zalecenia sadownicze, bo prawidłowa identyfikacja kształtu korony ułatwia potem całą pielęgnację i przycinanie.