Mieszanie powietrza w sadach to taki trochę niedoceniany zabieg, który w praktyce jest jednym z najskuteczniejszych sposobów ochrony drzew przed przymrozkami wiosennymi. Chodzi tutaj głównie o zapobieganie spadkom temperatury w warstwie przyziemnej, gdzie właśnie mogą pojawić się uszkodzenia kwiatów i młodych owoców. W praktyce stosuje się specjalne wentylatory, zwane czasem wiatrowymi maszynami antyprzymrozkowymi, które mieszają zimne powietrze z cieplejszymi warstwami wyżej. Dzięki temu temperatura tuż nad ziemią podnosi się o te 1-2 stopnie, co czasem naprawdę ratuje plon, szczególnie przy wrażliwych odmianach jabłoni czy czereśni. Z moich obserwacji wynika, że sadownicy coraz częściej inwestują w takie technologie, bo niestety zmiany klimatu robią swoje, a przymrozki przychodzą znienacka. Taka metoda ochrony jest zgodna z zaleceniami Instytutu Ogrodnictwa i coraz częściej pojawia się w nowoczesnych projektach sadów. Warto też wiedzieć, że mieszanie powietrza nie wpływa negatywnie na zdrowotność drzew i jest całkowicie bezpieczne dla fauny. W sumie, jeśli ktoś myśli poważnie o sadownictwie, to powinien znać i rozumieć zasadę działania maszyn służących do mieszania powietrza, bo to już właściwie standard w branży.
W sadownictwie łatwo pomylić rolę różnych zabiegów, bo wiele z nich na pierwszy rzut oka wydaje się mieć podobny wpływ na uprawy. Akurat mieszanie powietrza jest często mylone z innymi metodami ochrony, na przykład chemicznej czy biologicznej. Warto od razu zaznaczyć, że samo mieszanie powietrza nie służy niszczeniu szkodników – na owady czy inne organizmy szkodliwe najczęściej stosuje się środki chemiczne, biologiczne, pułapki czy zabiegi agrotechniczne typu orka lub przerywanie cyklu rozwojowego szkodnika. Jeżeli chodzi o zapobieganie chorobom grzybowym, to kluczowe jest utrzymanie prawidłowej cyrkulacji powietrza wewnątrz korony drzewa (poprzez cięcie i prześwietlanie), ale samo mieszanie powietrza nad sadem nie likwiduje zarodników czy wilgotnych warunków sprzyjających infekcjom. W przypadku chorób wirusowych, żadne fizyczne mieszanie powietrza nie zadziała, bo wirusy roślinne przenoszone są najczęściej przez wektory takie jak mszyce, owady ssące lub przez zakażony materiał nasadzeniowy – tutaj skuteczność mają tylko działania profilaktyczne związane z selekcją materiału i kontrolą wektorów. Często błędnie zakłada się, że poprawa ruchu powietrza automatycznie ogranicza wszelkie zagrożenia biologiczne, jednak w rzeczywistości każda grupa zagrożeń wymaga dedykowanych działań. Mieszanie powietrza w sadach, zgodnie z praktykami branżowymi i zaleceniami instytutów ogrodnictwa, służy głównie ochronie przed przymrozkami, a nie eliminacji patogenów czy szkodników. Warto rozróżniać te zagadnienia, bo pomyłki na tym etapie prowadzą do niepotrzebnych kosztów i nieskutecznych działań.