Najlepszym momentem na zastosowanie nawożenia organicznego w uprawie truskawek jest zdecydowanie okres przed założeniem plantacji. Taka praktyka ma mnóstwo zalet i to właśnie wtedy gleba może najpełniej skorzystać z wprowadzenia materii organicznej, na przykład obornika, kompostu czy innych nawozów naturalnych. Kluczowe jest, że nawozy organiczne rozkładają się dość wolno, więc ich działanie staje się odczuwalne po kilku tygodniach czy miesiącach, a nie od razu. Dzięki temu w momencie sadzenia truskawek gleba ma już poprawioną strukturę, lepszą pojemność wodną i dostarczone składniki pokarmowe są korzystnie rozłożone – rośliny od początku mają lepsze warunki do rozwoju systemu korzeniowego. W praktyce ogrodniczej nawożenie organiczne tuż przed zakładaniem plantacji to jeden z fundamentów ekologicznej i zrównoważonej uprawy tych roślin – nawet rolnicy konwencjonalni korzystają z tej metody, żeby ograniczyć liczbę potrzebnych nawozów mineralnych w kolejnych latach. Moim zdaniem nie dość się o tym mówi na kursach, ale raz porządnie przygotowana gleba to potem mniej problemów z chorobami i lepsze plonowanie przez kilka sezonów. Na dodatek, zgodnie z zaleceniami Instytutu Ogrodnictwa, stosowanie obornika czy kompostu na parę miesięcy przed sadzeniem, najlepiej po orce jesiennej, to praktycznie standard w nowoczesnych gospodarstwach. Taka strategia to nie moda, tylko efekt wieloletnich doświadczeń praktyków i naukowców.
Często spotykam się z przeświadczeniem, że nawożenie organiczne można stosować w dowolnym momencie prowadzenia plantacji truskawek, czy to w pierwszym roku, czy cyklicznie co kilka lat. Jednak takie myślenie prowadzi do kilku poważnych błędów agrotechnicznych. Po pierwsze, nawozy organiczne, jak obornik czy kompost, wymagają czasu na rozkład i przekształcenie w łatwo przyswajalne dla roślin składniki pokarmowe. Jeśli rozprowadzimy je w pierwszym roku po posadzeniu truskawek, istnieje ryzyko uszkodzenia delikatnych korzeni młodych roślin – obornik może powodować nawet zgorzele lub nadmierny wzrost liści kosztem owocowania, co jest niepożądane. Wprowadzanie nawozów organicznych w kolejnych latach lub co cztery lata, jak sugerują niektóre osoby, nie przynosi już tych samych efektów, ponieważ korzenie truskawek są płytko rozmieszczone i bardzo wrażliwe na zmiany struktury gleby. Poza tym rozkład materii organicznej na powierzchni plantacji jest utrudniony przez ściółkowanie, które jest standardem w polskich gospodarstwach. Moim zdaniem takie praktyki wynikają z mylenia nawożenia organicznego z mineralnym albo z braku wiedzy o fizjologii truskawek. Nawożenie organiczne przed założeniem plantacji pozwala wykorzystać potencjał gleby, poprawia jej pojemność wodną i strukturę, a potem wystarcza już tylko uzupełniać składniki pokarmowe nawozami mineralnymi, bo truskawki nie lubią naruszania systemu korzeniowego w trakcie wegetacji. Warto też pamiętać, że nawożenie organiczne w późniejszych latach może sprzyjać rozwojowi chorób glebowych, czego przecież każdy ogrodnik wolałby uniknąć. Z mojego doświadczenia wynika, że stosowanie nawozów organicznych w nieodpowiednich fazach rozwoju plantacji truskawek najczęściej prowadzi do słabszego plonowania i większych problemów z utrzymaniem zdrowotności roślin. Takie błędy są naprawdę kosztowne i łatwo ich uniknąć, trzymając się sprawdzonych praktyk branżowych.