Dobrze wybrana odpowiedź, bo rzeczywiście przepisy jasno określają, że nawozy naturalne i organiczne – zarówno w postaci stałej, jak i płynnej – mogą być stosowane w uprawach warzyw polowych tylko w okresie od 1 marca do 30 listopada. Wynika to głównie z zapisów rozporządzenia w sprawie szczegółowego sposobu stosowania nawozów i środków poprawiających właściwości gleby. Chodzi tutaj o ochronę wód gruntowych przed zanieczyszczeniem azotanami i fosforanami, bo zimą rośliny nie pobierają składników pokarmowych, a gleba jest narażona na wymywanie. Praktyka rolnicza pokazuje, że zastosowanie nawozów w okresie wczesnowiosennym, kiedy gleba już rozmarzła i rusza wegetacja, pozwala roślinom skutecznie wykorzystać składniki pokarmowe. Z drugiej strony, końcówka listopada to ostatni moment, kiedy aplikacja nawozów ma sens, bo potem gleba już często zamarza i rośliny nie pobierają substancji odżywczych. Moim zdaniem warto pamiętać, że przekroczenie tych terminów to nie tylko ryzyko kar administracyjnych, ale też realna strata dla upraw – nawozy się po prostu zmarnują albo zanieczyszczą środowisko. Osobiście spotkałem się z przypadkami, kiedy rolnicy nieświadomie nawozili zimą i potem mieli problem z wymywaniem azotu. Stosowanie się do tych terminów to naprawdę element podstawowej kultury agronomicznej, którą każdy poważnie podchodzący do upraw producent powinien znać i stosować.
Wiele osób zakłada, że stosowanie nawozów naturalnych i organicznych można prowadzić praktycznie przez cały rok albo przynajmniej przez większość miesięcy, bo przecież gleba wciąż potrzebuje substancji odżywczych. Jednak jest to dość częsty błąd wynikający z nieuwzględnienia realiów klimatycznych i przepisów prawa. Okres od stycznia lub lutego to jeszcze czas, kiedy gleba jest często zamarznięta, a rośliny praktycznie nie pobierają składników mineralnych – wtedy stosowanie nawozów prowadzi do ich wymywania z gleby, czyli strat i zanieczyszczenia środowiska. Rozpoczynanie nawożenia zbyt wcześnie, na przykład od 1 stycznia czy 1 lutego, nie ma uzasadnienia ani praktycznego, ani formalno-prawnego. Z drugiej strony, przedłużanie okresu nawożenia aż do grudnia też jest ryzykowne, bo w tym miesiącu wegetacja praktycznie się kończy, a większość składników po prostu przechodzi do wód gruntowych. Typowym błędem jest też sugerowanie się wyłącznie kalendarzem, a nie realnymi warunkami pogodowymi i agrotechnicznymi – trzeba pamiętać, że prawo jasno wskazuje granice od 1 marca do 30 listopada i to nie przypadek. Te terminy zostały wyznaczone na podstawie wieloletnich obserwacji agronomicznych i standardów ochrony środowiska. Ignorowanie tych zasad to nie tylko potencjalne naruszenie przepisów, ale też bardzo nieefektywne gospodarowanie nawozami. W branży coraz częściej zwraca się uwagę na zrównoważone rolnictwo – właśnie dlatego te limity dat są tak mocno egzekwowane. Z mojego doświadczenia wynika, że rolnicy przestrzegający tych zasad mają mniej problemów z gospodarką azotową i lepsze plony, a przede wszystkim nie ryzykują sankcji. Stosowanie nawozów poza wskazanym okresem to nie tylko błąd techniczny, ale i finansowy.