Na rysunku przedstawiono zastosowaną w napędzie suwaka powiększalnika przekładnię

Wybór "cierną" jest strzałem w dziesiątkę, bo na zdjęciu widać przekładnię, która przenosi napęd głównie przez tarcie między elementami. Przekładnie cierne są mega popularne w urządzeniach, które muszą działać cicho i płynnie, co jest super ważne w powiększalnikach – tam precyzja to podstawa. W przeciwieństwie do przekładni zębatych, które działają na zasadzie zazębiania się zębów, przekładnie cierne wykorzystują różnice w ruchu między częściami, co daje możliwość dostosowywania prędkości. Można je znaleźć w maszynach drukarskich i sprzęcie audio, gdzie hałas trzeba trzymać na minimalnym poziomie. W branży często mówi się o standardach dotyczących efektywności energetycznej, co dodatkowo podkreśla, jak ważne są te przekładnie w nowoczesnym inżynierstwie.
Wybór przekładni zębatych czy cięgnowych, to chyba nie do końca to, co trzeba. Przekładnie zębate działają przez zazębianie, co wymaga precyzyjnego dopasowania zębów, a to generuje hałas i wibracje. To wszystko może sprawić, że elementy szybciej się zużywają. W sytuacjach, gdzie trzeba kontrolować prędkość albo moment obrotowy, te zębate potrafią być mniej efektywne niż przekładnie cierne, które są bardziej elastyczne. Przekładnie cięgnowe działają na napięciu cięgien i wprowadzają dodatkowe straty energii, co sprawia, że przenoszenie dużych momentów obrotowych staje się problematyczne, zwłaszcza w napędzie suwaka powiększalnika. Przekładnie ślimakowe z kolei przenoszą duże obciążenia, ale mają spore straty energii przez tarcie. Dlatego nie można zakładać, że inne typy przekładni będą w stanie w pełni zastąpić przekładnię cierną, zwłaszcza tam, gdzie liczy się precyzja i efektywność.