Hotel, w którym biuro podróży zarezerwowało ustaloną liczbę miejsc do spania na określony okres, uwzględniając prawo biura podróży do wcześniejszej rezygnacji bez ponoszenia wydatków, uczynił to na podstawie
A. czarteru
B. timesharingu
C. allotmentu
D. overbookingu
Allotment to takie fajne ustalenie, które oznacza, że hotel przydziela określoną liczbę miejsc dla biura podróży na jakiś czas. Dzięki temu biuro ma pewność, że miejsca są zarezerwowane, a hotel może lepiej zarządzać swoimi zasobami. Kiedy biuro chce zarezerwować, to ma opcję anulowania bez dodatkowych kosztów w określonym czasie. To naprawdę dobre rozwiązanie, bo hotel ma gwarancję sprzedaży, a biuro podróży może lepiej dostosować oferty do klientów. W branży turystycznej korzysta się z tego, żeby uniknąć przeludnienia hoteli, co jest super dla wszystkich. Fajnie by było, gdyby biura podróży regularnie sprawdzały swój allotment, żeby maksymalizować sprzedaż i unikać problemów z nadmiarem rezerwacji.
Czarter to trochę inna sprawa, bo dotyczy wynajmu statków, samolotów lub autobusów, a nie miejsc w hotelach. To umowa, w której wynajmujący rezerwuje cały pojazd na określony czas dla grupy podróżnych. Więc czarter w ogóle nie ma związku z rezerwacją noclegów. Overbooking to też inny temat, bo chodzi o przyjęcie więcej rezerwacji niż dostępnych miejsc, co powoduje ryzyko, że niektóre osoby nie dostaną pokoju. Choć czasem to się zdarza, nie ma mowy, żeby biuro podróży mogło anulować rezerwację bez konsekwencji. Timesharing to z kolei zupełnie inny model, gdzie kilka osób dzieli się prawem do korzystania z obiektu przez pewien czas. To są różne rzeczy, ważne, żeby nie mylić tych terminów, bo można się w tym wszystkim pogubić przy planowaniu wyjazdów.