Prawidłowa odpowiedź opiera się na analizie tabeli pomiarów i zasad diagnostyki wtryskiwaczy. Tutaj, kluczowe są dwie rzeczy: nominalna rezystancja cewki wtryskiwacza, która powinna zawierać się w przedziale 0,30–0,55 Ω (po odjęciu rezystancji przewodów, czyli 0,2 Ω), oraz to, że pomiar między stykiem a korpusem powinien wykazywać rezystancję nieskończoną (brak zwarcia do masy). Patrząc na dane: pierwszy wtryskiwacz ma zmierzoną rezystancję 0,35 Ω, czyli po odjęciu przewodów dostajemy 0,15 Ω. To zbyt mało! Sugeruje to uszkodzenie cewki – bardzo często w praktyce taki objaw wskazuje na częściowe zwarcie uzwojeń lub nadtlenienie przewodów w środku. Pozostałe wtryskiwacze po przeliczeniu mieszczą się w normie (ich wynik po odjęciu 0,2 Ω wynosi: 0,30 Ω, 0,35 Ω, 0,45 Ω). W branży przyjmuje się, że nawet nieduże odchyły od normy mogą prowadzić do nieprawidłowej pracy silnika – na przykład nieregularnej dawki paliwa czy problemów z uruchamianiem. Moim zdaniem, warto zawsze dokładnie sprawdzać wartości i nie bagatelizować nawet niewielkich spadków rezystancji. W pracy warsztatowej, jeśli oporność cewki jest niższa niż minimalna wartość katalogowa, taki wtryskiwacz powinien zostać wymieniony – ignorowanie tej usterki skończy się pogorszeniem kultury pracy silnika, a nawet uszkodzeniem sterownika. Często spotykałem się z przypadkami, że mechanicy nie odejmowali rezystancji przewodów i przez to źle oceniali stan wtryskiwacza. To drobny, ale istotny szczegół. Podsumowując: tylko pierwszy wtryskiwacz wskazuje realne uszkodzenie, bo nie spełnia warunków normy – i takie podejście popiera zarówno praktyka warsztatowa, jak i zalecenia producentów.
Wybór innego wtryskiwacza niż pierwszy jako uszkodzonego to częsty błąd wynikający z pobieżnej analizy pomiarów lub nieuwzględnienia rezystancji przewodów pomiarowych. Klucz do poprawnej odpowiedzi leży w precyzyjnym porównaniu uzyskanych wartości rezystancji cewki z normą – czyli należy odjąć 0,2 Ω (rezystancja przewodów) od każdego pomiaru cewki i dopiero rezultat zestawić z wymaganym zakresem 0,30–0,55 Ω. Jeśli tego nie zrobimy, łatwo przeoczyć faktyczne przekroczenie dopuszczalnych wartości. W tym przypadku drugi, trzeci i czwarty wtryskiwacz – po uwzględnieniu poprawki – mają rezystancje odpowiednio 0,30 Ω, 0,35 Ω oraz 0,45 Ω, co mieści się w standardzie branżowym. Typowy błąd to potraktowanie każdej wartości nieco wyższej lub niższej jako potencjalnej usterki, albo – co też się zdarza – nieuwzględnienie wpływu przewodów pomiarowych na odczyt. Z mojego doświadczenia wynika, że diagnostyka wtryskiwaczy wymaga dużej precyzji i spokoju, bo pomyłka łatwo prowadzi do błędnej wymiany podzespołów, a to generuje niepotrzebne koszty. Dodatkowo, wszystkie pomiary między stykiem wtryskiwacza a korpusem wskazują rezystancję nieskończoną, co znaczy, że nie występuje zwarcie do masy – czyli ten aspekt jest w porządku. Warto pamiętać, że zbyt niska oporność cewki to objaw zwarcia, a zbyt wysoka – przerwy w uzwojeniu. Często spotykaną pomyłką jest też pomijanie interpretacji wartości krańcowych – wiele osób nie zauważa, że nawet niewielkie odchylenia mogą mieć poważne skutki, zwłaszcza w nowoczesnych układach Common Rail. W praktyce warsztatowej, jeśli brakuje pewności, najlepiej porównać wszystkie wtryskiwacze względem siebie i trzymać się zakresów podanych przez producenta. Jeśli wybrałeś drugi, trzeci lub czwarty wtryskiwacz jako uszkodzony, najprawdopodobniej nieprawidłowo interpretowałeś odczyty lub pominąłeś poprawkę na przewody. Warto być tutaj skrupulatnym – to procentuje, bo dobra diagnostyka to podstawa sprawnego serwisu pojazdów.