Dokładnie, tester diagnostyczny to podstawa, jeśli chodzi o naprawę hamulców elektrycznych. W dzisiejszych samochodach te układy są sterowane elektronicznie i często komunikują się z głównym komputerem pojazdu. Bez podłączenia testera praktycznie nie da się sprawdzić, gdzie leży problem – czy to kwestia czujnika, sterownika, czy samego silnika hamulca. Takie urządzenie pozwala nie tylko na odczytanie i skasowanie kodów błędów, ale też na przeprowadzenie procedur serwisowych, jak cofnięcie tłoczków przy wymianie klocków. Zresztą, większość producentów zaleca stosowanie diagnostyki komputerowej przy każdej pracy przy hamulcach elektrycznych – nawet przy zwykłym serwisie. Tester daje też możliwość sprawdzenia parametrów pracy układu na żywo, co niezwykle ułatwia wykrywanie usterek, które nie są widoczne gołym okiem. Moim zdaniem bez takiego sprzętu to trochę jak naprawianie elektroniki na ślepo – można coś zrobić, ale ryzyko spowodowania większych szkód niż pożytku jest naprawdę spore. W praktyce warsztatowej, tester diagnostyczny to już codzienność, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z autami z wyższej półki albo pojazdami po 2015 roku. Każdy mechanik, który na poważnie myśli o naprawach współczesnych układów hamulcowych, powinien mieć pod ręką dobrej klasy tester diagnostyczny. Niektórzy stosują nawet dedykowane oprogramowanie od producentów, żeby mieć dostęp do wszystkich funkcji serwisowych.
Wybór opóźnieniomierza, Skompometra ScopeMetera czy testera ciśnienia płynu na pierwszy rzut oka mógł wydawać się logiczny, bo każdy z tych przyrządów jest wykorzystywany w szeroko pojętej diagnostyce hamulców, ale nie w kontekście układów elektrycznych. Opóźnieniomierz mierzy skuteczność hamowania – wskazuje, jak duże jest opóźnienie podczas hamowania pojazdu, więc używa się go przy kontroli efektywności, a nie naprawie podzespołów. Skompometer ScopeMeter z kolei to specjalistyczny oscyloskop do pomiarów sygnałów elektrycznych, często używany przez elektroników, kiedy trzeba analizować przebiegi napięcia czy prądu. W praktyce warsztatowej raczej rzadko sięga się po to narzędzie przy typowej naprawie hamulców elektrycznych, bo ich diagnoza opiera się na komunikacji z systemem sterującym, a nie na szczegółowej analizie sygnałów. Tester ciśnienia płynu brzmi jak dobre rozwiązanie, ale dotyczy wyłącznie układów hydraulicznych – służy do sprawdzania ciśnień np. w układzie hamulcowym starego typu, gdzie nie ma żadnej elektroniki. W przypadku hamulców elektrycznych, gdzie za wszystko odpowiadają siłowniki i sterowniki, pomiar ciśnienia płynu nie wnosi żadnych danych diagnostycznych. Typowym błędem jest też przekonanie, że wystarczy standardowa mechanika – niestety, elektronika wymaga już innych narzędzi. Z mojego doświadczenia wynika, że wielu uczniów i początkujących mechaników przecenia rolę klasycznych narzędzi pomiarowych i nie docenia znaczenia komunikacji z komputerem pojazdu. Współczesne hamulce elektryczne są w pełni zintegrowane z systemami bezpieczeństwa, dlatego naprawa bez testera diagnostycznego to po prostu proszenie się o kłopoty. Najlepiej zawsze zaczynać od interfejsu diagnostycznego, bo to on daje najszybszy i najpewniejszy obraz sytuacji, zgodnie z aktualnymi standardami branżowymi.