Ta odpowiedź jest jak najbardziej trafiona, bo dokładnie oddaje sposób działania układów występujących w układzie sterowania szyberdachem. Przekaźnik P1 pełni tu rolę przełączającą, co jest standardem w aplikacjach motoryzacyjnych – taka konstrukcja pozwala na niezawodne sterowanie kierunkiem pracy silnika, zapewniając jednocześnie bezpieczeństwo układu. Co do tranzystora T3 – wskazanie 'tranzystory w układzie Darlingtona n-p-n' jest zgodne z tym, jak w praktyce podchodzi się do sterowania przekaźnikami o większych poborach prądu. Układ Darlingtona (dwa tranzystory n-p-n połączone kaskadowo) pozwala znacznie zwiększyć wzmocnienie prądowe, dzięki czemu nawet bardzo słaby sygnał z układu sterującego wystarczy do pewnego zadziałania przekaźnika. W elektronice samochodowej to wręcz klasyczne rozwiązanie, bo pozwala na miniaturyzację układu i uproszczenie sterowania, także z mikrokontrolerów. Praktycznie w każdej dokumentacji technicznej producentów przekaźników i sterowników można spotkać takie zalecenia. Moim zdaniem warto też pamiętać, że stosowanie tranzystorów Darlingtona ogranicza ryzyko przegrzania pojedynczego elementu, co w dłuższej perspektywie zwiększa niezawodność systemu – a to przecież kluczowe, gdy mówimy o bezpieczeństwie i bezawaryjności działania podzespołów samochodu. W praktyce spotkałem się z sytuacjami, gdzie próba zastąpienia układu Darlingtona pojedynczym tranzystorem kończyła się szybkim uszkodzeniem układu przy większych obciążeniach. To już coś mówi o tym, dlaczego warto stosować dobre praktyki branżowe – a tu właśnie tak jest.
Wybierając inną odpowiedź, łatwo dać się zwieść podobieństwu nazw oraz ogólnej konstrukcji układu, ale pod względem praktycznym i teoretycznym trzeba spojrzeć szerzej na sposób działania elementów oraz ich rolę w systemie sterowania szyberdachem. Przede wszystkim przekaźnik P1 nie jest tutaj elementem ani zwiernym, ani rozwiernym, tylko przełączającym – co jest kluczowe w sterowaniu kierunkiem obrotów silnika. Tylko przekaźnik przełączający zapewnia możliwość zmiany polaryzacji napięcia na silniku, a więc pozwala na otwieranie i zamykanie szyberdachu – taka funkcja jest praktycznie nie do zrealizowania za pomocą pojedynczego przekaźnika zwiernego lub rozwiernego. W praktyce motoryzacyjnej stosowanie przekaźników zwiernych bądź rozwiernych ogranicza się raczej do prostych układów załączających, a nie do sterowania kierunkowego. Jeśli chodzi o tranzystor T3, to określenie go jako „tranzystor typu Darlington n-p-n” może być trochę mylące, bo układ Darlingtona to zawsze połączenie dwóch (lub więcej) tranzystorów, a nie pojedynczy tranzystor – właśnie to zapewnia wyższe wzmocnienie prądowe i odporność na przeciążenia. Z kolei wskazanie typu p-n-p w kontekście sterowania przekaźnikiem z dodatniego bieguna instalacji 12V jest niezgodne z zasadami projektowania takich układów – najczęściej używa się Darlingtonów n-p-n, bo są one proste w sterowaniu z typowych mikrokontrolerów i zapewniają lepsze parametry przy pracy z przekaźnikami. Praktyka pokazuje, że błędy w tym zakresie wynikają ze zbyt powierzchownej wiedzy o pracy przekaźników i tranzystorów, często myli się rodzaj przekaźnika z jego funkcją lub nie zwraca uwagi na szczegóły konstrukcji tranzystora. Warto wyrobić sobie nawyk dokładnej analizy schematów i sprawdzania, jakie są faktyczne wymagania aplikacji – to znacznie ułatwia późniejsze rozwiązywanie problemów serwisowych i projektowych.