Analizator spalin to zdecydowanie najlepszy sprzęt do oceny pracy katalizatora spalin. Tak naprawdę, tylko on daje możliwość bezpośredniego sprawdzenia jakości oczyszczania spalin przez katalizator. Chodzi o to, że katalizator w aucie ma za zadanie redukować szkodliwe związki, takie jak tlenki azotu (NOx), tlenek węgla (CO) czy węglowodory (HC). Analizator spalin mierzy faktyczne stężenia tych substancji w gazach wylotowych. Dzięki temu od razu widać, czy katalizator działa prawidłowo – jeśli zawartość szkodliwych składników przekracza normy, to wiadomo, że coś jest nie tak. W praktyce, podczas badania technicznego pojazdu, właśnie analizator spalin jest obowiązkowym narzędziem do oceny skuteczności katalizatora. Nawet najlepszy komputer diagnostyczny czy skaner OBD nie pokaże Ci realnych wartości zanieczyszczeń, a tylko ewentualne błędy i odczyty z czujników, które mogą być mało precyzyjne lub nie odzwierciedlać rzeczywistego stanu. W branży motoryzacyjnej panuje przekonanie, że bez analizy spalin nie ma mowy o rzetelnej diagnozie katalizatora – sam widziałem już sytuacje, gdzie komputer nie wykrył problemu, a analizator od razu wskazał przekroczenie norm. To jest konkret, a nie wróżenie z fusów. No i jeszcze – analizator pozwala monitorować zmiany w czasie, co jest cenne przy podejrzeniu stopniowego zużycia katalizatora. Bez dwóch zdań – to jest podstawowe narzędzie w tej robocie.
Wielu osobom wydaje się, że komputer diagnostyczny, skaner OBD czy nawet zwykły multimetr wystarczą do sprawdzenia stanu katalizatora, bo przecież korzysta się z nich przy większości napraw. Jednak to tylko częściowa prawda. Oczywiście, te urządzenia mogą pomóc wykryć pewne błędy, zwłaszcza jeśli chodzi o sterowanie pracą silnika albo odczyty z sond lambda. Gdy komputer pokazuje kod błędu dotyczący wydajności katalizatora, to zwykle jest on wygenerowany na podstawie informacji z czujników, a nie z realnego pomiaru jakości spalin. To trochę jak ocenianie jakości powietrza w pokoju tylko po tym, że okno jest otwarte – niby coś tam wiadomo, ale nie masz pewności, czy faktycznie jest czysto. Multimetr co najwyżej pozwoli sprawdzić napięcie na sondzie lambda, ale to bardzo pośrednie dane i łatwo można się na nich przejechać, bo mogą być inne przy różnych trybach pracy silnika. Skaner OBD jest z kolei ograniczony do wyświetlania kodów usterek i bieżących parametrów z ECU – nie zobaczysz na nim ilości tlenków azotu czy tlenku węgla w spalinach. Typowym błędem jest poleganie wyłącznie na elektronice, bez zweryfikowania, jak katalizator radzi sobie z oczyszczaniem spalin w praktyce. Z mojego doświadczenia wynika, że nawet jeśli nie ma żadnych błędów w pamięci sterownika, a sonda lambda wydaje się pracować prawidłowo, to katalizator może być już wyeksploatowany i nie spełniać norm. Najlepsze praktyki branżowe i wymagania prawne, na przykład podczas obowiązkowego badania technicznego, jasno wskazują na konieczność użycia analizatora spalin. Dopiero wtedy mamy pewność, czy katalizator faktycznie działa dobrze, a nie tylko „na papierze”. Więc owszem, komputery i skanery są pomocne, ale nie zastąpią analizatora, jeżeli zależy Ci na solidnej diagnozie.