W przypadku instalacji elektrycznych w pojazdach, szczególnie na połączeniach masowych, stosowanie wazeliny technicznej to naprawdę sprawdzona i praktyczna metoda. Wazelina techniczna ma kilka unikalnych właściwości: chroni przed wilgocią, nie przewodzi prądu, zabezpiecza styki przed korozją i utlenianiem. To bardzo ważne, bo połączenie masowe często znajduje się w miejscach narażonych na działanie czynników atmosferycznych – sól drogowa, woda, błoto, nawet wibracje powodują, że te styki szybko się utleniają. Gdy oczyścisz taki styk i zabezpieczysz go wazeliną techniczną, tworzysz barierę ochronną, a prąd przepływa bez zakłóceń. Moim zdaniem to jest standardowa praktyka, stosowana zarówno przez producentów, jak i w serwisach. Co ciekawe, wazelina techniczna jest tania, łatwa w stosowaniu, a przy tym nie reaguje agresywnie z metalami czy plastikiem – dlatego znajduje się w każdym, nawet skromnym warsztacie. Warto też pamiętać, że inne środki (np. smary maszynowe czy ŁT-3) mogą mieć dodatki przewodzące albo są nieodporne na wysokie prądy, przez co mogą pogorszyć przewodność albo przyciągać brud. A wazelina techniczna tego nie robi, więc zapewnia długotrwałą i stabilną ochronę. Tak naprawdę, jak ktoś pracuje przy elektryce samochodowej, to nawet nie wyobraża sobie zostawić styku masowego bez takiego zabezpieczenia. To taka codzienna, mała rzecz, która mocno wpływa na bezawaryjność całej instalacji.
Wybór nieodpowiedniego środka do zabezpieczenia połączenia masowego to częsty błąd, zwłaszcza wśród osób, które mają doświadczenie głównie z mechaniką, a nie z elektryką samochodową. Wiele osób myśli, że wystarczy użyć jakiegokolwiek smaru, by chronić metal przed korozją, ale to nie jest takie proste. Smar ŁT-3 jest co prawda szeroko stosowany w motoryzacji, jednak jego głównym przeznaczeniem są łożyska toczne, a nie styki elektryczne. Zawiera on dodatki, które w pewnych warunkach mogą przewodzić prąd, co prowadzi do powstawania prądów błądzących, a nawet powolnej degradacji styku. Wysokogatunkowy smar maszynowy to jeszcze inna historia – jest przeznaczony raczej do elementów ruchomych, gdzie minimalizuje tarcie, a nie do ochrony połączeń elektrycznych. Na takich stykach potrafi z czasem zgęstnieć, zebrać brud, pył i sól, co wręcz pogarsza połączenie i nierzadko prowadzi do awarii. Lakier bezbarwny wydaje się atrakcyjny, bo chroni powierzchnię metalu przed wilgocią, ale w praktyce odcina dostęp prądu – lakier działa jak izolacja. Styk zabezpieczony lakierem przestaje przewodzić, co całkowicie niweczy sens naprawy. Spotkałem się już z sytuacjami, gdzie ktoś "dla lepszej ochrony" zamalował styk masowy lakierem i... światła tylne w aucie po prostu przestały działać. Z mojej perspektywy, takie pomyłki biorą się głównie z braku rozróżnienia, które środki stosuje się do ochrony mechanicznej, a które do elektryki. Dobre praktyki i normy branżowe (chociażby zalecenia producentów aut czy wytyczne SEP) wyraźnie wskazują na stosowanie wazeliny technicznej na masach – jest po prostu neutralna, nie przewodzi prądu, nie gromadzi zanieczyszczeń i chroni przed korozją. Dlatego inne środki, mimo że brzmią znajomo i "technicznie", po prostu się tutaj nie sprawdzają.