Główne uzwojenie robocze w prądnicach prądu przemiennego, czyli w alternatorach, zawsze znajduje się w stojanie. Taki układ jest stosowany praktycznie we wszystkich nowoczesnych rozwiązaniach – zarówno w energetyce zawodowej, jak i w motoryzacji. Prądnicę buduje się tak, żeby wirnik był lekki i łatwo nim było obracać, a uzwojenie, przez które płynie największy prąd, umieszcza się właśnie w stojanie, bo wtedy nie trzeba tych dużych prądów przenosić przez ślizgi i szczotki. To jest ogromna zaleta z punktu widzenia niezawodności i trwałości maszyny. Moim zdaniem to taka rzecz, którą każdy elektryk powinien mieć w małym palcu, bo pozwala prosto odróżnić alternator od klasycznej prądnicy prądu stałego, gdzie to uzwojenie robocze było w wirniku i wymagało komutatora. Często w praktyce, np. przy naprawie alternatora samochodowego, widać jak uzwojenia stojana są solidnie wykonane i przystosowane do odbioru dużej mocy. Standardy branżowe, jak normy IEC albo wytyczne producentów maszyn elektrycznych, od lat rekomendują właśnie taką konstrukcję. Pozwala to na lepsze chłodzenie i łatwiejszy serwis. W skrócie: uzwojenie robocze to zawsze stojan – i tego warto się trzymać w praktyce.
Wiele osób myli rozmieszczenie uzwojeń w alternatorach, być może dlatego, że w klasycznych prądnicach prądu stałego główne uzwojenie znajdowało się w wirniku. Jednak dla prądnic prądu przemiennego, zasada jest zupełnie inna i wynika zarówno z fizyki działania, jak i z praktycznych wymagań eksploatacyjnych. Umieszczenie głównego uzwojenia roboczego w wirniku byłoby zupełnie nieopłacalne — musielibyśmy stosować złożone układy szczotek i pierścieni ślizgowych, żeby przenieść dużą moc, co prowadziłoby do nadmiernego zużycia tych elementów i awarii. Spotkałem się z przekonaniem, że uzwojenie robocze bywa rozdzielone pomiędzy stojan i wirnik – to jest typowy błąd wynikający ze zbyt pobieżnego potraktowania schematów maszyn. W rzeczywistości wirnik alternatora odpowiada za wytwarzanie pola magnetycznego (zwykle przez uzwojenie wzbudzenia), a sam prąd roboczy jest indukowany w uzwojeniach stojana. Z kolei odpowiedź mówiąca o 'stojanie i mostku prostowniczym' wskazuje na mylne utożsamianie elementów prostujących (jak mostki diodowe) z uzwojeniem roboczym, co jest błędem – mostek prostowniczy tylko przetwarza prąd wyjściowy, który już został wytworzony w stojanie. Uważam, że takie nieporozumienia biorą się z niewłaściwego rozpoznawania ról poszczególnych części alternatora. W praktyce branżowej zawsze dąży się do tego, by uzwojenie robocze było łatwo dostępne, dobrze chłodzone i bezpiecznie odizolowane – a to zapewnia jedynie jego umieszczenie w stojanie. Takie rozwiązanie rekomendują zarówno podręczniki do elektrotechniki, jak i wytyczne producentów. Warto na to zwracać szczególną uwagę podczas nauki, bo znajomość tej zasady przydaje się zarówno przy diagnostyce, jak i przy projektowaniu czy naprawie maszyn elektrycznych.